Tereny Valfden > Dział Wypraw
Młoty i kilofy
Gordian Morii:
//:Myśliciele... tu wam się kupiec ofiaruje i pyta co chcecie dostać a wy (bałem się, że wymyślicie nie wiadomo co ale...) jeśli wolicie robić to wasz wybór.
Aragornie nie trzeba. - rzekł elf i bez żadnego wysiłku uniósł wóz gestem jednej ręki. Drugą ręką zdjął pęknięte koło i podniósł z wozu to sprawne. Szybko umieścił je na osi wozu i opuszczając sprawny już pojazd rzekł do kupca. -Można już ruszać. Przywiąż tych obwiesiów tak by Ci nie uciekli i oddaj ich straży, oni już będą wiedzieli co z nimi zrobić.
-Ruszamy!- rozkazał.
Hagmar:
Aragorn palnął się w czoło jeno...może to...sam nie wiedział co. Wsiadł na konia i jak przykazano ruszył dalej.
Eric:
Diomedes rzucił pełne pogardy spojrzenie w stronę związanych rzezimieszków. Widział w ich oczach coś obrzydliwego. Pewnie pozabijaliby się nawzajem, gdyby tylko gwarantowało im to ucieczkę. Diomedes odwrócił głowę, prychnął głośno nie ukrywając obrzydzenia i skierował kroki ku swemu koniu. Jego kasztanowa sierść połyskiwała metalicznie w słońcu, nadając mu przebłyski majestatu i piękna. Diomedes pogładził go lekko po pysku i wskoczył zręcznie na jego grzbiet. Pośpieszył go delikatnie i ruszył za pochodem w marszowym tempie.
Anette Du'Monteau:
Niestety nie starczyło czasu na jakąkolwiek podziękę materialną od kupca. Usadowiłem się, więc z powrotem na kulbace i ruszyłem dalej w drogę. Aragorn również wyglądał na zawiedzionego, gdy przypomniał sobie o nagrodzie w zamian za pomoc. Cóż, być może los nam to jeszcze wynagrodzi. Tym niemniej podążaliśmy dalej. Słońce muskało nas swoimi promieniami. Wszyscy byli w dość pogodnym nastroju, ja również. Z początku zdziwiłem się chęci Patty by nami przewodzić, lecz teraz pokładałem w niej pewne zaufanie. Nie miałem powodu by takim jej nie obdarzyć.
Vitnir:
Arandir wygodnie siedząc w siodle i czekając na upragniony cel podróży rzucił żartobliwie do maga:
- Mam wrażenie, że wszyscy królowie i inni magnaci zwracają się nie do tych osób co trzeba, paru magów postawiłoby zamek w ciągu jednego dnia. Wampir musiał się czymś zająć, bo podróż w czasie Veris nie była czymś o czym marzył.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej