Tereny Valfden > Dział Wypraw

Młoty i kilofy

<< < (13/33) > >>

Eric:
Diomedes krzyknął na konia, zatrzymując go natychmiast. Wokół zniszczonego wozu stało kilkoro ludzi, którzy zaraz po zauważeniu pochodu ruszyli do panicznej ucieczki.
- Cholera - mruknął pod nosem, przyglądając się potykającemu się motłochowi - ÂŚcigać ich?

Gordian Morii:
-Tak. Wyłapać mi ich. Ale na bogów nie zabijać.- odrzekł szybko i ruszył w pościg za jednym z nich. Nie trzeba było długo gonić. Psioniczny pocisk puszczony pod nogi podciął je i chłopaczek upadł ryjąc nosem w kurzu. Elf dźwignął go za pomocą mortokinezy i podjechał z nim do wozu. Czekając na przybycie reszty.
Ucieka jeszcze trzech.

Patty:
Ruszyłam do cwału, ściągając z pleców tarczę. Koń gnał jak wicher, błyskawicznie dogoniłam jednego z uciekinierów. W pędzie huknęłam go tarczą przez łeb. Uderzenie było słabe, miało za zadanie jedynie ogłuszyć przeciwnika. Ściągnęłam wodze, koń zaczął zwalniać i zataczać szerokie półkole.

~~

Dwóch zostało

Eric:
Diomedes popędził wierzchowca, który wystartował szybkim galopem. Grzywa konia smyrała lekko Kruka po oczach, jednak starał się nie zwracać na to uwagi. Zogniskował swój wzrok na jednym z uciekinierów. Nie minęła chwila, a już był w niedużej odległości od podejrzanego człowieka. Skrócił jeszcze nieco dystans i zeskoczył z konia prosto na dobrze zbudowanego mężczyznę, przygważdżając go do ziemi. Człowiek wypluł ziemię z ust i jęknął cicho.


Jeden został

Anette Du'Monteau:
Zmusiłem konia do pościgu i ruszyłem za jednym z uciekających chłopów. Wyjąłem miecz i gdy byłem dość blisko uderzyłem płazem ostrza w głowę. Zdezorientowany chłop padł na ziemię. Zeskoczyłem z konia i przytrzymałem go aby nie mógł się ruszyć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej