Tereny Valfden > Dział Wypraw

Młoty i kilofy

<< < (12/33) > >>

Dragosani:
- Hmm... eksperymentów mówisz... - Flamel zamyślił. Teatralnym gestem przeczesał brodę, udając że coś knuje. Po chwili jednej rozpromienił się i powrócił do poprzedniej miny.
- Savara żyje. - odpowiedział. - I chyba zaaklimatyzowała się już. - skrzywił się. - Gdy wróciłem z bankietu miała pretensje że piłem... - poskarżył się.

Gordian Morii:
//:Kilkadziesiąt metrów przed czołem kolumny zamajaczył jakiś dziwny cień przypominający przewróconą budkę w jakiej to zwykli przebywać strażnicy podczas swoich całonocnych wart. Później jednak okazało się że był to wóz ze złamanym kołem. Koło wozu kręciło się kilka osób, którzy widząc nadjeżdżających zaczęli uciekać.

Eric:
- To widzę, że u Ciebie lekko nie będzie - zaśmiał się Diomedes - U mnie obeszło się bez awantur. Choć również nieco popiłem. Swoją drogą... Jak Ci się podobał bankiet?

Patty:
Gdy dostrzegłam przewrócony wóz na drodze natychmiast skupiłam się i skoncentrowałam. Zaczęłam uważnie przyglądać się sytuacji, gdy dostrzegłam uciekających ludzi.
- Hrabio! - Zakrzyknęłam do tyłu, dobywając do polowy miecza - Zdaje się, że coś się dzieje.

Dragosani:
- Nie nazwałbym tego awanturą. Raczej... zwróceniem uwagi. - odpowiedział Zeleris. - Ale miała nieco racji. Pijany mag stanowi wielkie zagrożenia dla otoczenia. - dodał. - A co do bankietu... przyznam że nie przepadam za takimi przyjęciami. Ale pojawić się wypadało. - spojrzał na czoło kolumny i zauważył zniszczony wóz, oraz uciekających ludzi. Wstrzymał konia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej