Tereny Valfden > Dział Wypraw

Młoty i kilofy

<< < (10/33) > >>

Eric:
- W kwestii miecza Ty możesz zwracać się do mnie per Wasza Wysokość, Flamelu - uśmiechnął się podle Diomedes, poklepując rękojeść - Cóż... Miałem okazję ujrzeć Ciebie w akcji. Później zaś ujrzałem umiejętności Gordiana. Jakby to określić... Niesamowita przepaść? - kontynuował nie przestając się uśmiechać - Nie bądź nazbyt pewny siebie, Zelerisie. To może okazać się zgubne.

Hagmar:
-Ekhm, sie nie pobijcie.

Lees:
- Nie, chociaż jestem zdania, że lepiej być człowiekiem...hmm...elastycznym. Tak jest łatwiej i... przyjemniej.

Gordian Morii:
-Skoro się zgłaszasz. Proszę bardzo Patty, możesz prowadzić.- rzekł elf nie zwracając uwagi na słowa Aragorna. Sam zwolnił trochę by przepuścić dziewczynę i zrównał się z wspomnianym Aragornem.
-Czy jest coś o czym nie wiem Aragornie?- zapytał zerkając na barona -Czemuż to tak buntujesz się by to właśnie Patty dowodziła kolumnom? Widziałem ją w boju i wiem, że to nie jest panienka jakich pełno po mieście, które to widząc mysz czy większego pająka uciekają z piskiem wyrzucając z rąk wszystko to co mają w tym czasie w rękach. Nawet jeśli byłoby to bezcenne jajo smoka... Aż tak wasze bractwo jest nietolerancyjne?


//:Ufam, że te kłótnie to są tylko tikiem, by klimat był fajniejszy. Jeśli zamierzacie na prawdę spierać się i drzeć z sobą koty to jest dobry moment by zawrócić i pozostać w mieście. Jak ktoś będzie psuł mi krew na zadaniu teleportuję się z nim do miasta i wrócę sam.. Ostrzegam.

Hagmar:
-Jest tolerancyjne...ale wszystko ma swoje granice. Zwłaszcza po ostatnim bankiecie.


//Kosturem po łbie Gordiu i spokój. Albo karcer.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej