Tereny Valfden > Dział Wypraw

Młoty i kilofy

<< < (31/33) > >>

Gordian Morii:
-To, że krasnoludy to w większości wojownicy pokładający ufność w orężu nie znaczy, że nie posiadamy magów. Jest ich mniej i nie są tak potężni jak magowie elfów czy ludzi, ale uwierz, że i krasnoludzki mag mógłby Ci napsuć sporo krwi...- ton w jakim wyrażał się chłopak wyraźnie nie spodobał się większości krasnoludów gdyż zaczęli dziwnie patrzeć się na czarnowłosego. Gordian siedzący obok krasnoludzkiego władcy przysiągłby, że słyszał jak jeden z krasnoludów szepnął do swego wodza coś o pieprzonym gołowąsie... Tak, tak trzeba było uważać z błędnymi wnioskami w towarzystwie tak porywczego ludu jakim byli krasnoludy, żeby tego było mało każdy z nich uzbrojony był w wielki topór...

Eric:
- Proszę wybaczyć mą niewiedzę. - uśmiechnął się Diomedes przepraszająco - Po prostu nigdy nie miałem dużej styczności z waszym ludem, to też o tym nie wiedziałem. Moje wyobrażenie o was wykreowały głównie mity i legendy.

Dragosani:
Tymczasem Zeleris rozmyślał nad tym co usłyszał. Z niewiadomych przyczyn, owy tajemniczy byt niezwykle go zainteresował. Gdyby tylko nie był wrogi, ileż wiedzy mógłby przekazać! Jednakże nawet strzępy informacji o nim, mogły być korzystne.   
- Czcigodny krasnoludzie... - zaczął. - Wybacz ma dociekliwość, lecz to chyba u magów naturalne... Mówiłeś że już dwukrotnie odparliście atak tego... Przedwiecznego. Mógłbyś opowiedzieć nam jak tego dokonaliście? - zapytał.

Hagmar:
-Więc lepiej siedź cicho Diomedesie i pomyśl nim znowu coś palniesz i naszych gospodarzy obrazisz. Aggronorze synu Buffina wspaniały miód, od dawna takiego nie piłem. Właśnie sam ciekaw jestem jak.

Eric:
- Oczywiście komandorze. - powiedział stanowczo, wypełniając rozkaz. Nie miał już dalszych pytań, więc było mu to na rękę. Przysłuchiwał się nieco dialogowi między Zelerisem a gospodarzem, ale swoją uwagę głównie poświęcał jedzeniu. Było ono, trzeba przyznać, wyśmienite. Diomedes chciał się teraz jak najwięcej dowiedzieć o kulturze krasnoludzkiej, by już nigdy nie palnąć jakiejś głupoty i znaleźć się w niezręcznej sytuacji. Teraz jednak zgłębiał kucharski kunszt brodaczy, jednym uchem słuchając rozmów. Brzmi banalnie. Ubić potwora i wrócić. Ale łatwo niestety nie będzie - pomyślał i uśmiechnął się ponuro pod nosem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej