Tereny Valfden > Dział Wypraw
Młoty i kilofy
Vitnir:
Na twarzy Aerandira pojawił się uśmiech na wieść, że kopalnia jest już niedaleko. Wokół unosił się zapach górskiego powietrza Verisu pomieszanego z lasami rozciągającymi się u podnóża gór. ÂŻal było się rozstawać z tą rześkością zamieniając na podziemne korytarze, ale zmiana wydawała się dla wampira ukojeniem którego nie mógł się doczekać.
Anette Du'Monteau:
Trofea schowałem do pojemnej torby, którą przytroczyłem do siodła. Talressty były dość specyficzną niespodzianką na naszej drodze. Człowiek mógł chcieć nie spotkać takich bestii więcej na swej drodze. Jednak dla nas stały się one pewnym odejściem od monotonni jazdy. Nagłe pojawienie się potwora, skok adrenaliny, od razu wszystkie mięśnie pracują jak należy. Cieszyłem się również z faktu, że prawie byliśmy na miejscu. Jedyną rzeczą, która nie dawała mi spokoju było to co możemy zastać w owych krasnoludzkich ruinach. Jeśli sam mistrz Gordian uważał, że w pewnych przypadkach magia to za mało...to nie mogą być przelewki. Nie zamierzałem psuć sobie dobrego humoru i odegnałem szybko złe myśli. Wbiłem wzrok w naturę i jadących obok towarzyszy.
Gordian Morii:
Stanęliście przed tunelem kopalni srebra z wnętrza, którego dobiegały was odgłosy pracy górników. Strażnicy kopalni grający w kości na starej beczce widząc was szybko przybrali bardziej oficjalną postawę i żołnierskim krokiem zbliżyli się do was.
-Jestem Wurt i zostałem oddelegowany na kapitana tutejszej straży kopalnianej. Razem z pięcioma chłopakami czuwamy nad bezpieczeństwem górników wydobywających srebro w tych górach. Domyślam się, że jesteście tymi...- tu nagle urwał. - Kim jesteście?- zapytał podejrzliwym tonem.
Patty:
Spojrzałam na strażnika z wyżyn mego dzielnego konika. Uznałam, że wezmę na siebie odpowiadanie strażnikowi.
- Jesteśmy, o ile można tak rzec, poszukiwaczami przygód, których wynajęła Gildia Magów, głównie w osobie ichniego Wielkiego Mistrza - Zastanowiłam się głęboko, nie będąc pewna przypisanego tytułu - No w każdym razie to on nas tu przysłał. Chwilowo go nie ma, ale z pewnością wkrótce się tutaj zjawi.
Gordian Morii:
-Dobra. Spodziewałem się was możecie wejść do środka.- rzekł strażnik odsuwając się od wejścia. - Cel waszej podróży znajduje się w prawym tunelu. Ceryl pójdzie z wami by otworzyć kratę, którą zamontowaliśmy dla bezpieczeństwa. Weźcie pochodnie bo cholernie ciemno jest w tym opuszczonym przybytku krasnali.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej