//Jako, że nie ma Niko, a wyprawa musi iść dalej...
- Ocian - rzekł Wampir - Kiedy się rozeszliśmy udałem się jak było ustalone do punktu rkrutacji do Milicji. Przyjął mnie tam niejaki Bergeriant Olze. Człowiek dość rozgarnięty i rzeczowy. Powiedział, że mogę się zaciągnąć, ale żebym nie rozpowiadał, iż jestem odszczepieńcem od Sabatu Wampirów. Tak mu powiedziałem. Uznał, że Gunses Cadacus nie znosi renegatów, a on nie chce tutaj problemów. Zapytany o morderstwa powiedział, że zdarzają się tylko NOCÂĄ. Trupy znajdowane się głównie POZA miastem, a ślady prowadzą zawsze do LASU. Kilka morderstw zdarzyło się również w mieście. Było kilka przypadków, kiedy to ludzie widzieli domniemanego sprawcę. "Opisy są tak samo zgodne jak sprzeczne. Gdyż żadna z nich nic szczególnego nie dostrzegła. No prawie. Raporty jeśli chcesz przejrzysz później. Co najważniejsze... Podobno to były golasy. Nadzy ludzie. Dwójka świadków twierdzi, że widziały nagich mężczyzn, trzeci świadek twierdzi, że widział nagą kobietę. Wszyscy mieli być biali niczym ututłani w mące. Jedni mówią, że zbrodniarze się śmieli, inni że łkali. Przód ciała miał być wedle opisu juchą splamiony." "A co do ciał. Ludzie znikali i w mieście i po wsiach i w lesie. Ale znajdowaliśmy ciała w ustronnych miejscach. W lesie głownie, kilka pośród pól. Kilka przypadków było wręcz prowokacyjnych. Zwłoki rozwieszane na hakach. Ale zawsze były obdzierane ze skóry i włosów. Potem wybebeszane... Nasi lekarze oraz wampirzyca Setmre uważają, że to rany zadane pazurami, szponami. Ale takimi bardziej ludzkimi paznokciami."
- Co o tym sądzisz?