Tereny Valfden > Dział Wypraw

Woń Złota

<< < (4/8) > >>

Canis:
Wyciągnąłem ręce przed siebie i nieco ugiąłem kolana, , kumulując w dłoniach energię magioczną poczym wypowiedziałem zaklęcie dużej kuli ognia.

- RXIGOI! (Skrócona forma, Duża kula ognia, Naurangol)

Przed moimi dłoniami kula zaczęła przybierać formę dużej kuli wytworzonej z ognia, pchnąłem ją w przeciwnika z pomocą Psioniki.

Gdy zderzyła się z ciałem behemota, który nie był w stanie uniknąć jej jego ciało w sporej części zajęło się ogniem spalając mu futro i powodując dotkliwe, głębokie oparzenia, lecz nie śmiertelne dla tego stworzenia, zaczął biec ponownie chociaż sam ruch sprawiał mu ból.

Zacząłem kumulować energię magiczną do zaklęcia zniewolenia duszy. Po czym wypowiedziałem zaklęcie.'

- XEGARI! (Pozbawienie duszy, skrócona forma, Magia krwi)

Energia z dłoni przepłynęła do ciała przeciwnika i zaczęła działać, po chwili stwór doznał szoku. energia zaczęła rozczepiać duszę od ciała i wyjmować poza ciało, po kilku chwilach gdy dusza została wyjęta z ciała, ciało padło martwe, zaś sama dusza, zmieniła się w energię magiczną, która powróciła do mnie i ją wchłonąłem...

zabrałem się za pozyskiwanie trofeów, pozyskuję:
2x róg behemota,
1x futro behemota,
8x pazur behemota,

Sado:
Canis: Dostrzegłeś, że z dziur w grocie zaczęły wyłazić bestie. 6 Tarlesstów wyłoniło się ze swoich kryjówek, stając po twoich bokach, po 3 z obu stron. Powoli przystępują do ataku.

6x http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Tarlesst


 Pnącza wystrzeliły z ramienia szuwarka w stronę Dracona, oplatając jego miecz. Sado przygotowany na to, sięgnął błyskawicznie drugą ręką po sztylet i przeciął pnącza. Te cofnęły się trochę, po czym uderzyły od góry. Dracon ciął od dołu, po czym odskoczył do tyłu. Wystrzeliły kolejne pnącza. Uskoczył na bok, unikając kolejnych ataków. Jedno z nich oplotło jego nogę, sprowadzając go do parteru. Sado prychnął i odwracając tułów, uderzył mocno mieczem, odcinając liany. Kolejne wystrzeliły jednak spod tafli bagna i ścisnęły go za nogi. Następnie wystrzeliły w górę, podnosząc przeciwnika. Dracon rozwinął skrzydła i ponownie ciął mieczem. Po uwolnieniu nóg, trzepnął parę razy skrzydłami, by wzbić się wyżej. Ataki na chwilę ustały. Sado spojrzał w oczy bestii i zanurkował w dół. Pnącza natychmiastowo wystrzeliły. Część spod bagna, większość z ramion. Kiedy dosięgły już prawie Dracona, ten teleportował się przed przeciwnika. Przebił go na wylot mieczem i już zaczął kumulować energię, gdy ten ziewnął w jego kierunku duszącym gazem. Sado szybko teleportował się na bezpieczną odległość, gdzie zaczął kumulować energię, czekając, aż gaz się rozwieje. Mężczyzna rozwinął skrzydła i zaczął powoli lecieć. Nabrał trochę wysokości, by potem przyspieszyć. Pnącza wystrzeliły spod tafli bagna, pędząc w jego kierunku. Dracon momentalnie zanurkował, unikając ich. Kolejne jednak pędziły w jego kierunku od strony szuwarka. Sado wykorzystał okazję i teleportował się, tym razem za przeciwnika. Ten był najwyraźniej na to przygotowany, gdyż pnącza od razu wystrzeliły spod wody i oplotły nogi Dracona, wciągając go. Ten jednak nie był bezbronny. Nie bez powodu skumulował wcześniej energię. Wystawił lewą rękę przed siebie i krzyknął:
- IGOI [Kula Ognia, Naurangol]
Cisnął pociskiem za pomocą telekinezy w tył głowy wroga. Pnącza natychmiast puściły. Szuwarek zaryczał, zajmując się ogniem. Próbował zanurkować w bagnie, lecz Sado pchnął go od dołu mieczem i próbował przepchać jak najbliżej brzegu. Pnącza porastające ramiona potwora szybko spłonęły, a sama bestia była odwrócona tyłem do napastnika, więc nie miała jak go zaatakować. Dracon sięgnął drugą ręką po sztylet, po czym zaczął odcinać pnącza, które były jeszcze w wodzie. Płonący szuwarek zaryczał potężnie, jakby przywołując pomoc. Sadowi wreszcie udało się przepchnął pól spaloną bestię do brzegu. Tam wypchnął ją na ląd i pozwolił spokojnie dokończyć spalenie. Odetchnął przez chwilę, otrzepując się z błota. Zdjął dolne części pancerza, żeby wylać z nich gęstą ciecz, po czym z powrotem go założył. Miał już szykować się do dalszej podróży, gdy usłyszał szelest. Kolejne bestie przybyły na wezwanie szuwarka. Dracon dojrzał z daleka wyłaniające się trolle, krwiopijce i inne stworzenia.

6x Troll
14 x Krwiopijca
8x Rotish

http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Krwiopijca
http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Troll
http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Rotish

Rakbar Nasard:
Ostatnie dwa wilki były już tak rozwścieczone, iż niestosowały juz żadnej taktyki na przeciwniku. Ich celem stało się tylko jego zabicie, dlatego para ocalałych w wyniku walki wilków, przestąpiła automatycznie do ataku. Najwyraźniej jednym z nich był przywódca stada – mówiła o tym jego pokaźna postura, którą wyróżniał się od innych. Mauren nie miał szans, by uniknąć ataku obu agresorów, dlatego spróbował uniknąć chociaż ataku przywódcy. Odskoczył w prawo, wprost na mniejszego wilka, który przygotowany z otwartą paszczą przymierzała się do ataku. Przywódca stada jedynie drasnął swoimi pazurami potężną zbroję Maurena, nie powodując najmniejszych szkód na uzbrojeniu; wilk mniejszy zaś obalił człowieka, zacięcie gryząc jego stopę, która także była chroniona zbroją – niepodatna na ich ataki. Nie tracąc czasu wymierzył potężne cięcie od góry, celując w pysk młodszego wilka. Ostrze bez problemu przedarło się przez czaszkę, uszkadzając mózg i powodując natychmiastową śmierć. Ostatni przeciwnik po zatoczeniu koła wrócił do swojego celu, skacząc na jego plecy . Próbował odpiąć hełm Maurena, jednak był on na tyle mocno przymocowany do zbroi, iż kły niebyły w stanie go podwadzić i oderwać. Bestia po chwili poczuła osłabienie, gdyż człowiek wykorzystał szał wilka, do zadania szybkiego pchnięcia w tył. Atak powiódł się na tyle, by bestie potężnie osłabić. Ostrze zanurzyło się 40 cm w jego ciele (konkretniej w brzuchu). Kolejne ciecie było tylko dokończeniem działa, ponieważ ‘agresor’, był niezdolny do walki.
Po skończonej walce wojownik wyczyścił swój ekwipunek z krwi wilków, po czym przystąpił do pozyskania trofeów – tak, jak to miał w zwyczaju po polowaniu. Podchodził do każdego ciała i stosował identyczny schemat, który sprawdzał się w praktyce. Na sam początek odcinał pazury, starając się nie uszkodzić skóry; w drugiej kolejności wyrwał kły z paszczy, dokładnie czyszcząc je z krwi; na koniec wyciął futro, które wg. niego było najcenniejszym łupem. Taka czynność powtórzył przy 6-ciu wilkach, które zabił.

Po skończonej pracy ruszył dalej w las…


[Akrobatyka; Hard ciała; Odporność na ból, Kondycja, Walka mieczem V, Potęzne ciecie -> Klasyczne pchnięcie -> Pchnięcie w tył; Pozyskiwanie: kłów, pazurów; Obdzieranie z futer małych zwierząt]


Pobrałem:


--- Kod: ---6x futro Mrocznego wilka
96x pazur Mrocznego wilka
24x kieł Mrocznego wilka
--- Koniec kodu ---



--- Kod: ---pozostały -> 0/ 6 <- ilość wszystkich (mroczne wilki)
--- Koniec kodu ---

Canis:
Już nie raz widziałem te stworzenia, wiedziałem o ich twardym pancerzu i że pociski poprawnie na niego nie zadziałałem, zacząłem kombinować nad zaklęciami działającymi bezpośrednio we wnętrze stworzenia i jego duszę. Machinalnie chwyciłem ksotur i trzymając go oburącz wypowiedziałem zaklęcie krzyku umarłych jednocześnie gromadząc w krysztale energię magiczną.

- IUAG! (Krzyk umarłych, skrócona forma, magia śmierci)

energia w krysztale czterokrotnie zwiększyła swoją wartość i ponownie dało się wyczuć niestabilną masę energii w krysztale, która wręcz z niego emanowała, była widoczna. po chwili bardzo szybko energia próbowała wydostać się z kostura, niestety niestabilna masa energii magicznej wywołała potężną eksplozję po czym powstała fala uderzeniowa o identycznych właściwościach co zaklęcie. fala uderzeniowa uderzyła w potwory oraz w ściany wywołując niemałe trzęsienie ścian  całej groty. zaczęła się zawalać. Wszystkie stworzenia z pewnością zdechły. fala uderzeniowa spowodowała wyniszczenie ich dusz, a głazy przygniotły ciała.

Eksplozja, wybuch spowodowały niemal całkowite rozerwanie mojego ciała na strzępy. ciało które pozostało było szczątkowe, w sporej części szkielet i gdzie nie gdzie tkanki. trzymając kostur padłem na kolana niemal mdlejąc całkowicie, co powstrzymały moje właściwości autolecznicze. chwyciłem kostur i teleportowałem się co 5 metrów na przód aby nie zginać pod gruzami. gdy byłem w części groty niedotkniętej zawaleniami zatrzymałem się i zacząłem leczyć.

Całe moje zniszczone ciało otoczyła energia magiczna formując taką bryłę, jaką dawniej byłem, formując wygląd mojego ciała. energia zaczęła regenerować i odtwarzać moje tkanki, począwszy od uzupełnienia szkieletu, potem tkanki mięśniowej oraz płynnych tkanek, po czym tworząc wreszcie skórę abym był cały. po kilkunastu minutach zregenerowałem się cały. próbowałem wrócić, lecz głazy zasypały przejście za mną... zacząłem iść dalej

Sado:
Mebo: Idąc dalej natknąłeś się na 3 Sambiry, jedzące ciało martwego wilka.

3x Samir

http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Sambir


Canis: Idąc dalej dostrzegłeś przed sobą 3 Ettiny. Dwa szły z przodu, zaś jeden z tyłu. Każdy z nich miał ponad 12 metrów wysokości idzierżyłgromną maczugę. Zauważyłeś światło gdzieś w oddali, jakby jaskinia się kończyła.

3x Ettin

http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Ettin


Dracon wziął głęboki oddech i zamknął oczy. Skoncentrował się i zaczął kumulować energię. Przeciwnicy byli jeszcze daleko i nie spieszyło im się za bardzo. Miał trochę czasu, lecz nie mógł go za bardzo marnować. Wreszcie po skumulowaniu wystarczającej ilości uniósł ręce i wypowiedział formułę:
- RIAQOHQ [Deszcz Meteorytów, Naurangol]
Sado rozstawił ręce, kontrolując lot meteorów. Usłyszał głośny huk przeszywający powietrze. Wszystkie bestie zatrzymały się na chwilę, by sprawdzić, co się dzieje. Na ziemię mknęło pięć dużych meteorów otoczonych płomieniami. Dracon nie chciał marnować zbyt dużo energii, więc taka ilość mu wystarczyła. Zwierzęta poczęły uciekać w różnych kierunkach. Sado jednak potrafił kontrolować lot meteorytów. Te po chwili uderzyły w ziemię, powodując wybuch i potężną falę uderzeniową. Drzewa łamany się w pół, przygniatając nieszczęsne stworzenia. Dracon począł szybko oddychać. Oparł ręce na kolanach, by odpocząć chwilę. Meteory przygniotły 4 trolle, 4 krwiopijców i 4 rotishe, lecz potężna fala uderzeniowa, wybuch i ich skutki pozbawiły życia kolejnych 7 krwiopijców i 3 rotishów. Dracon spojrzał na zniszczenia wokół siebie. Miał szczęście, że był blisko bagna, gdzie nie było zbyt wielu drzew, gdyż mógłby się właśnie znajdować pod jednym z nich. Powoli zdjął łuk, nałożył mithrilową strzałę i wycelował. Pozostały tylko 2 trolle, 3 krwiopijce i 1 rotish. Te pierwsze nie zważały na wcześniejszy atak i zaczęły powoli wędrować ku niemu. Sado jednak skupił się na zagubionym krwiopijcy. Fala uderzeniowa zniszczyła mu skrzydła, więc pełzał teraz powoli. Dracon jednak po chwili celowania puścił strzałę, zakańczając jego żywot. Szybko sięgnął po kolejne pociski, tym razem 2 wybuchowe. Napiął cięciwę, ustawiając strzały blisko siebie i wycelował w zbliżające się trolle. Te zareagowały, przyspieszając. Sado puścił ponownie cięciwę, ustawiając łuk całkiem pionowo. Strzały przeszyły powietrze i trafiły jednego z trolli w brzuch, eksplodując. Wybuch zniszczył żołądek, brzuch i uszkodził klatkę piersiową, zostawiwszy przy tym całkiem niezłą dziurę w ciele potwora. Ten upadł na ziemię i zaczął rzygać krwią, nie mogąc zregenerować w tak krótkim czasie ważnych organów. Drugi nie zważał na kompana i rzucił się do ataku. Dracon odrzucił łuk od siebie i dobył miecza i sztyletu. Gdy troll był już wystarczająco blisko, cisnął sztyletem prosto w nogę bestii. Ostrze zanurzyło się w mięsistym odnóżu, powalając ją na ziemię. Sado bez wahania doskoczył do przeciwnika, wbijając mu miecz w ramię. Potwór zaryczał, lecz jego wróg nie skończył. Wyszarpnął ostrze i zadał kolejne pchnięcie – w tył głowy, pozbawiając trolla życia. Odetchnął z ulgą, po czym znieruchomiał. Dzięki wyostrzonym zmysłom dosłyszał za sobą ciche pobzykiwanie, które ciągle narastało. Odwrócił się błyskawicznie i ciął szybko od dołu. Krwiopijca, który próbował go zaatakować z ukrycia, oberwał śmiertelnie mithrilowym ostrzem. Bestia wzleciała jeszcze trochę w górę dzięki uderzeniu, lecz po chwili opadła martwa na ziemię. Dracon zgiął głowę, łapiąc się za kark. Kątem oka zauważył rotisha, który zdążył wcześniej przeżyć. Biegł teraz w jego kierunku. Nagle wyskoczył przed siebie, próbując przygwoździć swym cielskiem Sada. Ten wystawił miecz przed siebie i chwycił pewniej sztylet. Bestia nabiła się na ostrze, lecz nie zrezygnowała z ataku. Upadła na ziemię wraz z Draconem. Ten wyciągnął wtedy lewą ręką i uderzył z całej siły w opuszczony pysk potwora, nim ten zdążył zadać cios kończyną. Sztylet wbił między oczy. Rotish wydał z siebie denerwujący pysk i zwalił się martwy na bok. Sado zaczął zbierać swoje bronie. Dojrzał jeszcze rannego krwiopijcę, którego dobił szybkim strzałem z łuku. Następnie przystąpił do zbierania trofeów z bestii, które Siudo tego jeszcze nadawały. Wiedział, że ten pod meteorami są już zmiażdżone, więc zajął się resztą. Po zebraniu trofeów usiadł pod drzewem, pomedytował paręnaście minut i udał się w dalszą podróż.

Sado: Po dłuższej wędrówce dostrzegłem wejście do podziemnej jamy, której strzegły dwa Alluadory.

2x Alluador

http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Alluador

Mam teraz:

18x pazur trolla,
5x skóra trolla,
40x pazur Mantikory,
2 litry jadu Mantikory,
8x kieł Mantikory,
2x kolec Mantikory,
40x skrzydło Krwiopijcy,
10x żądło Krwiopijcy,
10 litrów jadu Krwiopijcy,
4x futro Rotisha,
16x kieł Rotisha,
8x oko Rotisha

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej