Tereny Valfden > Dział Wypraw
Woń Złota
Rakbar Nasard:
Ikraaz powoli zbliżył się do grupki Sambirów. Nareszcie miał możliwość ataku na dystans, by spowolnić i osłabić wroga. Szybkie kocie ruchy, jakie charakteryzują te bestie, powodują u Maurena niezwykłą ostrożność i nie lekceważenie. Znalazł sobie doskonałą pozycje, która dawała mu schronienie ukrywając go w leśnym gąszczu. Zdjął z pleców łuk oraz 3 strzały. W myślach wyobraził sobie wirtualny okrąg, w którym są Sambiry, aby móc idealnie zwrócić pociski. Skierował łuk ku niebu, by strzały zaatakowały wroga z zaskoczenia i nie zdradzały położenia agresora. Nałożył strzały na łuk, powoli napiął cięciwę, po czym szeptem powiedział do siebie:
- Lećcie do celu, moje miłe – kończąc wystrzelił oba pociski w stronę grupki bestii.
Natychmiast wyjął kolejne pociski, również trzy i w takim samym tempie, i w to samo miejsce wystrzelił kolejną salwę. Nim jedna salwa doleciała do przeciwnika, kolejna została wystrzelona. Po chwili Mebo wypuścił kolejny grad strzał, również w postaci 3 strzał. Wiązka ataków, podzielona na trzy serie, licząca 9 pocisków, zaskoczyła grupkę Sambirów. Pierwsza salwa strzał była najskuteczniejsza, gdyż ofiara była nieświadoma niebezpieczeństwa i pozostawała w bezruchu; spowodowała śmierć jednego Sambira, przebijając jego grzbiet i wbijając się aż do serca, pozostałych zaś poważnie okaleczając na łapach, pysku, czy tułowiu. Druga i trzecia salwa jeszcze dotkliwiej zraniły oba potwory – jednego z nich trwale paraliżując. Atak był bardzo udany, iż spowodował przewagę Maurena nad Sambirami. W ogromnym zadowoleniu i zapałem do walki, zszedł z bezpiecznej pozycji i ruszył na osłabionych i ograniczonych przeciwników. Biegnąc opracował szybką taktykę, którą miał zamiar zastosować do sprawnego jeszcze potwora. Będąc 2 metry przed przeciwnikiem skoczył wprzód. Sambir automatycznie zaatakował łapą skaczącego ku niemu wroga, lecz atak nie był skuteczny. Prawy miecz człowieka po równoległe lini (od ziemi) sparował atak, drugi – lewy zaś w metodzie krzyżowej zaatakował łeb, tnąc prostopadle (do ziemi) niczym szubienica, rozcinając łeb wroga na pół. Zabicie ostatniego potwora i ulżenie mu w cierpieniu było kwestią jednego zgrabnego pchnięcia w serce, by wygrać ostatecznie walkę z Sambirami.
Po skończonej walce Ikraaz ruszył do pozyskiwania trofeów. Zastosował podobny schemat co u mrocznych wilków, chwilę temu. Zaczął od pazurów, ostrożnie odcinając je od skóry, a skończył na dokładnym rozcinaniu skóry. Taką czynność powtórzył przy pozostałych dwóch Sambirach. Postanowił także pozyskać trofea z martwego wilka. Z racji tego, iż skóra była porozrywana a krew rozlana wokół ciała mógł pozyskać tylko kły i pazury. Po skończonej pracy ruszył dalej w głąb lasu, do swojego celu na mapie.
[Kamuflaż; Kondycja; Akrobatyka; Walka łukiem V, Grad strzał (9 pocisków w 3 seriach po 3); Walka mieczem V, Atak krzyżowy -> klasyczne pchnięcie; Pozyskiwanie: skór, pazurów]
Pozyskałem:
--- Kod: ---48x pazur Sambira
3x skóra Sambira
16x pazur Wilka
4x kieł Wilka
--- Koniec kodu ---
--- Kod: ---pozostały -> 0/ 3 <- ilość wszystkich (Sambiry)
--- Koniec kodu ---
Sado:
Mebo: Idać dalej, natknąłeś się na stado 6 Kresharów.
6x Kreshar
http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Kreshar
Alluadory rzuciły się do ataku. Dracon zaczął szybko kumulować energię, cofając się do tyłu.
- AHAIAQ [Aura Nekromanty, Magia ÂŚmierci] – krzyknął, uwalniając energię. Jego ciało po chwili otoczyła aura. Bestie akurat zaatakowały. Pierwsza z nich wyskoczyła do przodu, rzucając się na Sada. Tan zanurkował pod nią, turlając się po ziemi. Druga w momencie, gdy Dracon się podnosił, próbowała chapnąć go swymi zębiskami, lecz nie udało się jej przebić aury. Sado uniósł miecz i wbił go w odsłoniony kark potwora. Ostrze przebiło go na wylot, zabijając bestię. W tym samym czasie drugi przeciwnik próbował zaatakować go jadowitymi kolcami. Te jednak również nie zdołały zniszczyć aury. Dracon kopnął z całej siły przeciwnika pysk, przewracając go na ziemię. Następnie podniósł miecz nad siebie i sieknął potężnie z ukosa. Bestia próbowała uciec, lecz ostrze przecięło jej kończynę. Trysnęła krew. Potwór próbował wstać, lecz mu się to nie udawało. Sado chwycił pewniej miecz i dobił przeciwnika ostrym pchnięciem w łeb. Następnie przystąpił do zbierania trofeów i wszedł do groty.
Sado: we wnętrzu groty było bardzo wilgotno i zimno, zaś podłoże było mokre. Grota była wielka, lecz miała wiele mniejszych i większych wyjść z różnych stron, dzięki czemu była oświetlona. Na jej końcu stała wielka 7-głowa hydra.
1x Hydra
http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Hydra
Rakbar Nasard:
Ikraaz postanowił podzielić atak na trzy różne rodzaje: magiczny, dystansowy, w zwarciu. Najpierw zdecydował zastosować atak dystansowy – celny strzał bądź grad strzał, by pierw ostrzec a następnie powalić wroga bez starcia bezpośredniego. Korzystając z dużego dystansu dzielącego go od bestii, postanowił obrać sobie dwie pozycje, z których będzie ostrzeliwać wroga. W końcu ustawił się w pozycji podobnej do tej z ataku na Samibry. Wyjął z kołczanu trzy strzały, po czym nałożył je na łuk.
- Ponownie – rzekł jakby do strzał, cokolwiek miałoby to znaczyć.
Wystrzelił pociski w grupkę Kreshar’ów. Błyskawicznie wyjął kolejną porcję strzał i ponownie je wystrzelił, w takim sam sposób co poprzednie. Po chwili kolejny raz powtórzył strzał. Czas wykonania całego ataku wynosił 3 sekundy – czyli zbyt mało, by jakikolwiek Kreshar miał możliwość ucieczki. Pierwsza fala strzał: dwie strzały trafiły w jednego osobnika przebijając szyję oraz tułowie – co skutkowało śmiercią; trzecia strzała trafiła drugiego wilka w łapę przednią powodując potężny krwotok spowodowany przerwaniem ciągłości tętnicy – skutkiem tego był unieruchomienie oraz poważne osłabienie. Druga salwa strzał: pierwsza strzała trafiła centralnie w głowę najbardziej wysuniętego na prawo Kreshar’a, powodując natychmiastową śmierć; druga strzała nie trafiła w nikogo; trzecia strzała także unieruchomiła jednego przeciwnika, przebijając łapę na wylot i dodatkowo przytwierdzając ją do ziemi. Trzecia salwa strzał: pierwsza i druga strzała nie trafiły w nic; trzecia strzała trafiła w grzbiet jednego osobnika – skutkiem tego była powolna śmierć w paraliżującym bólu.
Jedyny sprawny Kreshar rzucił się w kierunku Maurena, zauważając miejsce ataku oraz po chwili i jego zapach. Mebo był już przygotowany, stał z mieczem w ręku gotowy do natychmiastowej reakcji. Kreshar w biegu skoczył na człowieka, jednak ten zrobił unik i korzystając z okazji, wskoczył na grzbiet „kota”. Złapał go mocno za łeb jedną ręką, drugą zaś poderżną mu gardło. Atak wyćwiczony w sztuce skrytobójstwa – szybki, pewny i skuteczny. Ruszył biegiem do pozostałych – dwóch rannych osobników. Gdy dobiegł zauważył, iż jeden z nich nie rusza się w ogóle – był to ten, który został zraniony w pierwszej fazie ataku dystansowego. Drugi zaś stał przed nim, uwolniony od strzały. W pewnym momencie wojownik w mgnieniu oka wypowiedział formułę i przystąpił do ataku magicznego.
- Heshar!
Bestia na widok powstającej kuli ognia zasyczała z przerażenia i wściekłości. Miała się czego obawiać, ponieważ niewielka odległość dzieląca ją od kuli ognia była niewielka, przez co niemiała możliwości uniku, a atak zaś skutkował poparzeniem. Nim zdążyła postanowić: co zrobić, jej noga odmówiła posłuszeństwa, przez co o mało niestraciła równowagi. Widząc to, Ikraaz rzucił kulę ognia wprost na jej pysk, powodując tym jej śmierć, poprzez wrażliwą na ogień skórę na pysku.
Po skończonej walce przeszedł do zbierania trofeów. Stało się to niejako rutyną, jednak nie przestawał tego robić. Uznawał to jako „nagrodę”. Pozyskiwał je w identyczny sposób co w przypadku Sambirów – pazury, następnie skóra.
Gdy skończył i to, ruszył dalej lasem, obserwując otaczające go środowisko.
[Kamuflaż; Kondycja; Akrobatyka/ Skrytybójstwo; Walka łukiem V, Grad strzał (9 pocisków w 3 seriach po 3); Walka mieczem V, klasyczne pchnięcie; Pozyskiwanie: skór, pazurów]
Pozyskałem:
--- Kod: ---96x pazur Kreshara
6x skóra Kreshara
--- Koniec kodu ---
Kołczan:
--- Kod: ---x25 strzała ze stali
x30 strzała z mithrilu
x10 usypiająca strzała z mithrilu
x15 strzała ze srebra
--- Koniec kodu ---
--- Kod: ---pozostały -> 0/ 6 <- ilość wszystkich (Kreshar)
--- Koniec kodu ---
Sado:
Mebo: po jakimś czasie natknąłeś się na kolejne bestie. Okazały się nimi 2 cieniostwory. Są po twoich bokach, całkiem blisko, wyraźnie gotowe do ataku.
2x Cieniostwór
http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Cieniostw%C3%B3r
Dracon otworzył usta, podziwiając. Walczył kiedyś z hydrami, ale od tego czasu minęło już parę lat. Wyglądała na naprawdę silną. Schował sztylet, założył hełm i sięgnął po łuk. Wiedział, że nie może się cackać. Nałożył trzy wybuchowe strzały i wycelował. Celował długo, by strzał był dokładny i silny. Po parudziesięciu sekundach puścił cięciwę. Pociski trafiły w bestię i eksplodowały. Sado jednak nie przerywał szybko założył łuk i sięgnął po miecz. Teleportował się tuż nad jedną z ranionych głów. Szybko upadł, łapiąc się ramieniem za szyję. Drugą ręką, w której trzymał ostrze, ciął potężnie. Miecz przebił się przez skórę i przekroił prawie całą szyję, utknął gdzieś przy końcu. Dracon z rykiem pchnął mocniej, obcinając wreszcie jedną z głów. Błyskawicznie teleportował się do jednego z wylotu jaskini, znajdującego się gdzieś wysoko, unikając w ostatniej chwili zmiażdżenia przez zęby hydry. Westchnął cicho, obserwując bestię. Jedna z głów zwaliła się na ziemię, krew zalała podłoże. Dodatkowo druga z nich była zmasakrowana, zaś trzecia uszkodzona na szyi. Wiedział, że to nie wystarczy. Puścił się skały i zaczął spadać w dół, na tył bestii. Ta najwyraźniej go nie zauważyła. Pomógł sobie skrzydłami i wyciągnął miecz przed siebie. Niemal już wbił swe ostrze, gdy ogon potwora niespodziewanie uderzył go w bok, niszcząc aurę i odrzucając. Uderzył na podłoże parę metrów dalej i przeturlał się. Potężny cios nieźle go poharatał, lecz dzięki aurze miał tylko popękane żebra. Kaszlnął cicho krwią, po czym wstał powoli. Hydra była przebiegła. Dał się nabrać. Lecz teraz była jego kolej. Chwycił miecz oburącz i teleportował się pod bestię, po czym pchnął ostrzem z całej siły. Miecz wbił się w podbrzusze aż po jelec. Dracon uśmiechnął się szaleńczo, przykucnął i wyszarpnął ostrze, po czym znów się teleportował, tym razem na ogon potwora. Zrobił tak jak wcześniej: chwycił się jednym ramieniem ogona, zaś drugą ręką ciął potężnie, skracając go o połowę. Szybko machnął skrzydłami, odlatując do tyłu, nim jego przeciwnik zdążył się odwrócić i zaatakować którąś głową. Będąc na bezpiecznej odległości zaczął kumulować energię. Hydra zaczęła się powoli do niego zbliżać. Sado wystawił lewą dłoń przed siebie i wykrzyczał:
- RXIGOI [Duża Kula Ognia, Naurangol]
Nad jego dłonią pojawił się ognisty pocisk, który cisnął za pomocą telekinezy w jedną z głów. Potwór próbował się uchylić, lecz Draconowi udało się odpowiednio pokierować lotem zaklęcia. Ognisty pocisk uderzył w jedną z głów, wybuchając i zajmując ją płomieniami. Szyja aż odchyliła się do tyłu od siły uderzenia. Ta głowa była już na stracenie. Sado wyszczerzył zęby jeszcze bardziej i teleportował się tuż przed jedną z opuszczonych głów. Ta od razu otworzyła swą paszczę, pragnąc zmiażdżyć przeciwnika, lecz Dracon był szybszy. Pchnął z całej siły, przebijając gardło bestii, nim ta zdążyła zmiażdżyć go swymi zębiskami. Wyszarpnął miecz i odepchnął się od łba potwora, pomagając sobie skrzydłami. Pozostałe głowy były zamotane, nie wiedziały co zrobić po ataku zaklęciem, więc żadna go nie zaatakowała, gdy odlatywał. Wylądował ponownie przy wyjściu z groty i ścisnął mocniej za rękojeść. Pozbył się już trzech głów, w tym jedną odciął, druga była spalona, a trzecia przebita od wewnątrz. Pozostały cztery, w tym dwie ranne. Dodatkowo ogon został skrócony o połowę. Sado oblizał ściekającą ślinę i oparł się o ścianę, by chwilę odpocząć, zanim znów przystąpi do ataku. Obserwował tym samym z bezpiecznej odległości cofającą się hydrę.
1x Hydra
Canis:
mając nieco przestrzeni, zdołałem się przygotować do starcia. przyjrzałem się idącym na mnie Ettinom, nie mieli wielkich możliwości, by mnie zaatakować inaczej niż wręcz, nie mieli możliwości założenia, skonstruowania pułapek, ani wykorzystania otoczenia jako pułapki, z prostego względu iż wokół nic nie było poza wgłębieniami, gdzie trudno byłoby się i tak im schować. Skierowałem kostur nieco w bok i lewą rękę uniosłem przed siebie, w lewej dłoni koncentrowałem energię potrzebną do użycia atrybutu mortokinezy, zaś przez prawa zacząłem przesyłać energię magiczną do kryształu w kosturze.
zacisnąłem lewą rękę przesyłając energię do jednego z dwóch, (tego z prawej) ettinów przede mną. energia oplotła szyję, gdy zacisnąłem rękę, energia zaczęła dusić go po kilku chwilach szamotaniny zemdlał, pozostałe Ettiny puściły się biegiem na mnie. nie zwlekając zacząłem tworzyć mortokinetyczny pocisk, który po chwili cisnąłem pod nogi drugiego Ettina będącego bliżej mnie. Ettin przewrócił się, a w wyniku zderzenia z pociskiem złamał obie nogi, nie mógł wstać. przestałem używać atrybutu i oburącz chwyciłem kostur po czym wypowiedziałem zaklęcie pozbawienia życia w kierunku ostatniego, biegnącego w moją stronę ettina.
- IXEAXI! (Pozbawienie życia, skrócona forma, magia krwi)
energia czterokrotnie zwiększyła swoją wartość i moc w kosturze, energia znowu zdała się być niestabilna i kryształ wręcz emanował gęstą energią magiczną, która była wręcz dostrzegalna. energia gwałtownie wypłynęła z kryształu i pomknęła w kierunku przeciwnika. energia błyskawicznie dostała sie do ciała ettina. jego ciało doznało szoku, jakby coś rozrywało je od środka, życie z niego całkowicie uleciało i wypłynęło z ciała po czym zaczęło płynąć do mnie. energia życiowa stwora przesyłana przez tę niestabilna energią, była niemal jak pocisk, wyczułem iż nie mogę pozwolić zderzyć się z moim ciałem, w ostatniej chwili odsunąłem się i pocisk rozpłynął się nie mając nic na drodze...
Zacząłem iść w kierunku ettina z połamanymi nogami, wyciągnąłem lewą rękę przed siebie, aby użyć na nim pocisku mortokinetycznego. wytworzyłem go przed swoim ciałem, po czym cisnąłem prosto w głowę rannego stworzenia. energia zderzając się z głowa, doszczętnie ją zniszczyła. po walce zabrałem się za pozyskanie trofeów...
3x skóra ettina
po tej walce i oskórowaniu, ruszyłem na przód w kierunku najprawdopodobniej wyjścia z groty...
3/3 zabite
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej