Tereny Valfden > Dział Wypraw
Podziemia
momo:
Potwór już ledwo trzymał się na nogach. Dodatkowo osłabiany trucizną zataczał się raz w jedną raz w drugą stronę, omal nie przydeptując krążących wokoło niego wojowników. Momo wyjął strzałę i przygotował się do zadania ostatecznego ciosu. Spokojnie umieścił strzałę i napiął cienciwę, po czym posłała pocisk prosto w szyję potwora. Z przebitym na wylot gardłem bestia upadła na ziemię. Wykrwawiała się obficie tworząc wokół siebie ogromną kałużę krwi...
Grison:
- Ha!- krzyknął Greg po czym podszedł bliżej potwora. Twarde bydle, ale sądziłem, że będzie ciężej. Następnie łowca złapał topór Bezimiennego po czym rzucił go łowcy pod nogi.
- To chyba należy do ciebie- powiedział. Następnie złapał w obie ręce broń martwego potwora po czym postawił ja pionowo.
- Tego się chyba nie da użyć. Zostawiamy to. Dobra, chyba się nie zmęczyliście. Idziemy dalej. Chcę dogonić tę postać...
ÂŁowcy szli przed siebie. Po krótkim czasie doszli do następnego pomieszczenia, z którego ścian biło światło z powierzchni. Na środku pomieszczenia stała mroczna postać, która wcześniej wysłała na nich potwora.
Greg wyszedł nieco przed swych towarzyszy po czym powiedział do dziwnej postaci, która w większym oświetleniu okazała się być kobietą:
- Kimże jesteś?
- Kim ja jestem? A kimże wy jesteście aby wchodzić do świątyni? Kto dał wam takie pozwolenie śmiertelni?
- ÂŚmiertelni. Tak. Ale jakoś zabiliśmy twoją bestię.
- Bestię powiadasz... ty, który śmiesz nazywać sie Draconem- powiedział upiór patrząc w czerwone oczy Grega. Nie przybyłam tu was zabijać. Dlatego też nie ujrzeliście pełni mej potęgi.
Następnie postać wzniosła ręce w górę, a szkielety na podłożu oraz na ścianach zaczęły ożywać.
- Miejsce zostało naruszone, nie ma tu czego szukać- powiedziała postać po czym w jednej chwili zniknęła.
[ Otoczyło nas 25 szkieletów. Walczymy. Niech ktoś mi napisze w jednym poście, że zabija więcej niż 3 to głowę urwę. ]
Samug:
- Zobaczmy czy są twarde.
Dwa szkielety zmierzały w stronę łowcy, który sięgnął po miecz. Pierwszy dostał skośnie od dołu przez pierś. Rozsypał się. Kolejny otrzymał poziome cięcie w kolano. Padł na ziemię. Jego czaszkę zmiażdżył but wampira. Następny zaszedł Samuga od tyłu gotując się do uderzenia. Siła ciosu posłała wojownika na ziemię. Myśliwy szybko odturlał się na bok. Będąc już na kolanach przygotował pocisk nienawiści i uderzył nim w przeciwnika. Szkielet stracił głowę razem z lewą częścią ciała jednak zdążył zadać cios. ÂŁowca nie zdołał go zablokować przyjmując uderzenie na hełm. Samug poczuł jak pada na ziemię a przed oczami robi mu się ciemno.
[Zabiłem 3. Ostatni mnie ogłuszył. Tracę przytomność.]
//Jeżeli ktoś mnie odciągnie i ocuci to nie będę miał nic przeciwko.
Grison:
Greg wyciągnął miecz i zaszarżował prosto na jednego z truposzy. Szkielet zaatakował zardzewiałym toporem z góry jednak Greg jednym ciosem oddzielił mu dłonie od nadgarstków. Nim topór spadł na ziemię Greg rozpołowił czaszkę wroga. Następnie łowca spostrzegł leżącego Samuga.
- Eh... cholerny wampir- powiedział Greg biegnąc w stronę przyjaciela. Jeden ze szkieletów próbujących zagrodzić drogę łowcy nastawił zardzewiały miecz oraz zaatakował z całej siły jednak Greg sparował cios do prawej strony po czym jednym silnym cięciem w mostek zniszczył szkielet. Następnie był zmuszony schylić się przed atakiem kolejnego wroga i z takiej też pozycji wyprowadził cięcie. Zanim ktokolwiek zdążył sie obejrzeć szkielet leżał na ziemi z oddzielonymi od ciała nogami. Następnie Greg podbiegł do Samuga odciągając go na bok i trzaskając kilka razy w twarz.
- Zbudź się!
[ 3 padły ]
Enzo:
Enzo zauważył jak jeden z potworów zbliża się do niego.
- Ten jest mój- krzyknął ÂŁowca poczym wyciągnął miecz i zaczął biegać wokół szkieleta. Gdy szkielet próbował zaatakować Enzo ten skutecznie się bronił . Później zadał mu kilkanaście ciosów w kości, a po kilku minutach na ziemi leżały już tylko kości po potworze...
[1 trup]
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej