Tereny Valfden > Dział Wypraw
Podziemia
Madzia:
Dziewczyna usłyszała słowa towarzysza, dzięki Beli było dziewczynie troche cieplej, nie opanowała jednak drgawek. Elfka spojrzała na Bele, w jej oczach pojawiło się zdziwienie.
- Dzięki Bela - powiedziała cicho, przytulając się jeszcze mocniej - Wiesz co ... Lubie Cię
- Naprawde ?- roześmiał się Dracon. - Dzięki .. No i jak Cieplej Ci trochę ?
- Tak, znacznie cieplej ...
- Bela - rozległ się nagle czyjś głos. Był to głos Grega - Może przestałbyś podrywać Madzię ...
Tidus:
Gdy Zhai ogarnął się do stanu używalności usiadł koło Enza, nie zapytał czy może miał gdzieś kulturę w tej chwili...
- Nieźle Ci poszło z tymi diamentami, jesteś u nas od niedawna, jak Ci się podoba łowiecki klimat?. <:P>
Bela:
Bela usłyszałÂ uszczypliwy głos Grega po czym od razu wypuściłÂ ripostę:
- Taki z ciebie gentelman? Alsvithe dalej telepie a ty se w najlepsze poszedłeś, ja nie podrywam bracie, znam na to lepsze sposoby, jak już coś zaczynam to robię to do końca, a nie widzę żeby Madzia się przestała trząść. - teraz dracon spojrzał na Madzię - Też cię barz lubię :P
Grison:
- Czyżby? Ja nie kończę tego co zacząłem? Po prostu interesuje sie na równi wszystkimi członkami grupy, a nie tylko jedynym, którego lubię... w przeciwieństwie do niektórych- powiedział Greg patrząc na Belę.
A teraz zakończmy już ten temat. Chyba dosyć czekaliśmy. Ruszamy!- powiedział łowca po czym reszta drużyny niechętne poderwała sie z miejsc. Następnie Greg popatrzył na jeszcze lekko trzęsącą sie Alsvithe po czym wyciągnął do niej rękę. ÂŁowca objął prawą ręką kobietę po czym jeszcze raz otulił ją skrzydłem. I tak też poszli do przodu.
Cała grupa szła przed siebie ciemnymi korytarzami niewiedząc co kryje się za następnym zakrętem. Kamienna ścieżka wiodła ich w górę. W końcu doszli do dziwnego, wręcz monumentalnego pomieszczenia.
Ciemność nie pozwalała widzieć nic na więcej niż półtora metra.
- Ciekawe- powiedział Greg dotykając wgłębień na podłodze, a potem na ścianach. Rysunki naścienne nie nie były podobne do żadnych innych. Składały się z kilku linii ciągnących się przez całe pomieszczenie.
Nagle z sufitu oderwał się kamień i można było zobaczyć, że pomieszczenie leży tuż pod początkową częścią Pustyni Oshi. Pomieszczenie lekko sie rozświetliło, a grupa zobaczyła w głębi pomieszczenia jakąś dziwną smukłą postać ubraną w czarne szaty. Postać chwilę patrzyła na nich po czym dotknęła dłońmi podłogi tworząc kałużę krwi po czym równie szybko zniknęła w ciemnościach. Krew rozeszła się po całym pomieszczeniu wypełniając wzory na podłodze. Po czym cała zebrała się w centrum pomieszczenia. Można było zobaczyć, że z krwi formuje się jakaś bryła. Po jakichś 30 sekundach krew sięgała już bardzo wysoko po czym finalnie uformował się z niej potwór głową sięgający niemalże pod sklepienie pomieszczenia.
[ Potwór jest agresywny oraz bardzo silny ale powolny. Walczymy. ]
Bela:
- Zaklepuje jego siekierkę - powiedział Bela po czym zdjął łuk z pleców i standardowo wzleciał w powietrze oddać kilka strzałów mierzonych w głowę. Dracon osiągnąwszy dogodną wysokośc zawisł w powietrzu i wypuścił pierwszą strzałę w kierunku oka potwora. Trafił w nos, wypadało więc powtórzyć strzał. Tym razem dracon napiął dwie strzały (podówjny strzał) i wyouścił naraz w kierunku ochydnego ryja. Jedna strzała utkwiła w czole, druga zaś pocharatała ostro łuk brwiowy giganta. Sprawiło to, że krew zalewająca jego oczy nie pozwalała mu oddawać celnych ciosów, gdyż nie wiele widział.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej