Tereny Valfden > Dział Wypraw
Podziemia
Bela:
Bela popatrzył na brata i powiedział
- Sam bym na to wpadł cfaniaczku nie musisz mnie popędzać - powiedział Bela po czym podszedł do madzi i powiedział bardzo cichutko - mogę?
Po czym nei czekając na odpowiedź podniósł nieco Madzię, usiadł na ziemię, kazał jej siąść przy sobie i otulił ją suchymi już skrzydłami tuląc ją pod spodem mocno do siebie.
- Wziąłem cię żebyś się nie opierała o zimną skałę - mruknął cichutko Bela po czym puścił na chwilę Madzię, zdjął napierśniki i odłożył na bok - chwilowo mi się nie przydadzą, a tobie tylko zimno od tego mithrilu. Greg robimy przerwę! Ludzie muszą się wysuszyć choć trochę i rozgrzać!
Grison:
Po kilkunastu minutach Greg rozłożył skrzydła, a Alsvithe odsunęła sie powoli od Grega okutego w mithrilowy pancerz pokryty futrem.
- Sądzę, że już lepiej- powiedział Greg po czym popatrzył jeszcze raz na kobietę. Zaraz zwrócił się do siedzącego Bezimiennego:
- Hej, stary! Wstawaj i poruszaj się trochę. Przecież nie będę cię przytulał- powiedział wesołym głosem Dracon po czym odwrócił się w stronę grupy.
- Dobrze. Xoulus nie przepłynął. Widocznie miał nas dosyć. Poczekamy jeszcze chwilę i odpoczniemy. Zaraz po tym idziemy dalej.
Bela:
Bela popatrzył jak Alsvithe odchodzi od Grega i buchnął śmiechem
- Greg uważaj bo masz następnego kandydata do ogrzania.. - powiedział Belek widząc jak bezi się przymierza do przytulenia (xD nie mogłem się powstrzymać) Ile czasu dajemy Sebolowi? Chyba się nie utopił? Widział ktoś wogóle żeby wchodził do wody? Może poprostu nie umiał pływać czy coś i postanowił zostać albo wrócić.. Kto to wie..
Bela na chwilę zamilkł, rozejrzał sie po skałach i popatrzył na Madzię..
- Może to głupie ale.. Słodko wyglądasz jak tak tobą telepie - powiedział z uśmiechem dracon.
kubason:
- Kurde, Greg, ale teraz to zniszczyłeś moje marzenia...zawsze tego chciałem:) - powiedział żartobliwie Bezio po czym wstał i zaczął machać rękoma i podskakiwać by się rozgrzać. Po chwili rozgrzewki zaczęło robić się mu ciepło, ale żeby zbroja wyschła to musi jeszcze sporo czasu poczekać. Po paru minutach zaczął robić sobie rozgrzewkę od nowa...i tak cały czas czekając, cierpliwie na przybycie Xoulus
Samug:
Samug wykorzystując chwilową przerwę zdjął zbroję. Wyciągnął miecz i zaczął ćwiczyć walkę bezpośrednią. Wampir lepiej niż inni zniósł pobyt w lodowatej wodzie. Częściowo za sprawą swej natury, lecz także dzięki temu, że często pływał w lodowatych rzekach i jeziorach. Przemoczony strój prawie wcale mu nie przeszkadzał podczas ćwiczeń. Greg obserwował go uważnie.
- Nie jesteś zmęczony? – Drakon krążył pomiędzy uczestnikami wyprawy sprawdzając ich stan zdrowia.
- Niezbyt. Jak myślisz przyjacielu, zarobimy trochę na tej wycieczce?
- Jak zwykle myślisz tylko o zyskach. Są ważniejsze sprawy na świecie niż złoto.
- Tak? Widać nie zauważyłem ich do tej pory. – ÂŁowca schował miecz uśmiechając się złośliwie. – Jednak. Może masz rację. Pomyślę nad tym, kiedy będę już obrzydliwie bogaty.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej