Tereny Valfden > Dział Wypraw
Podziemia
Grison:
Bela w końcu umieścił diamenty w oczodołach jednak nie stało sie zupełnie nic!
- Co się do cholery dzieje!- krzyknął Greg wstając z ziemi.
Demony nadal atakowały grupę. Ginęły, a następnie znowu powstawały. W końcu Bela został przez wywrócony po tym jak umieścił diamenty w oczodołach.
- Ku*wa!- wykrzyczał zdenerwowany Greg po czym ruszył na pomoc bratu. ÂŁowca rzucił mieczem w demona przebijając go na wylot. Następnie złapał za łańcuch następnego i pociągnął obiema rękami tak aby demon zbliżył sie do niego. Następnie złapał potwora za głowę i zmiażdżył ją skupiając całą siłę w dłoniach.
Greg odwrócił sie i zobaczył biegnącego Enza. Jeden z demonów chciał zasłonić mu drogę jednak Greg wyciągnął miecz z truchła demona, który właśnie ponownie budził sie do życia i zciął mu głowę. Następnie podbiegł do następnego czającego sie na Enza i obciął mu nogę zaraz po tym przebijając klatkę piersiową.
- Enzo! Wyciągnij jeszcze raz te diamenty i je po prostu rozwal! Będę cię osłaniał!- krzyknął Greg zaraz po tym spostrzegł Izraela leżącego nieopodal.
- Znowu ktoś leży- powiedział Greg po czym zszedł z drogi Enzowi i podbiegł do Izraela. Jednym silnym ciosem obezwładnił demona zbliżającego się do Izraela. Wstawaj! Osłaniajmy Enza!
Enzo:
Enzo jak tylko najszybciej mógł podważył mieczem jeden diament. Po chwili leżał On już na ziemi. ÂŁowca zabrał się za drugie oko. Diament po chwili podważania opadł na piasek.
- Dobra już je wyciągnąłem! - krzyknął Enzo poczym ustawił diamenty równolegle i rozłupał je mieczem. Oczy leżały rozłupane po dwóch stronach...
Grison:
Z chwilą gdy Enzo rozbił diamenty demony zatrzymały sie w miejscu po czym powoli zaczęły sie rozsypywać.
- Tak! Doskonale!- krzyknął Greg.
Teraz musimy jeszcze sprawdzić to przeklęte pomieszczenie. Szczególnie interesuje mnie ten dzbanek- dodał Greg po czym rozbił dzban stojący u podnóży posągu. W środku było 500 sztuk złota.
- No proszę jakiś bonus- powiedział. Dobra. Teraz idziemy dalej.
Grupa szła dalej korytarzem po czym wojownicy poczuli iż ścieżka wiedzie ich w dół. Po kilkunastu minutach doszli do istnego cmentarzyska oświetlanego przez latające ogniki. Kości na podłożu kompletnie nie pozwalają swobodnie chodzić. Grupa słyszy jakieś jęki i zgrzytanie zza wielkich skał leżących nieopodal. minęło kilka krótkich chwil, a zza skał wybiegło 20 rozwścieczonych kościanych cieniostworów.
- Znowu! Do dzieła przyjaciele!- krzyknął Greg.
[Po napisaniu posta proszę napisać ile zabiło się bestii]
Tidus:
Czas się rozerwać - Wrzasnął Zhai i wystrzelił salwę strzał w kościane cieniostwory. Jednego zabiła ilość, drugiego dwie strzały wymierzone wprost w podgardle.
- jeszcze 18, jedziemy!
Gdy to powiedział jeden z potworów biegł na Zhai'a ten nie miał zbyt wiele czasu na atak, postanowił uniknąć ciosu rzucając swoim mieczem w cieniostwora, zabił go.
- dobra 17 i jestem bez miecza.
Enzo:
"O nie" pomyślał Enzo "Znowu jakieś potwory". Miecz łowcy nie był za dobry, tym bardziej, że po wcześniejszych walkach został sponiwierany przez piaskowe bestie.
- Dobra! Biorę tego - powiedział ÂŁowca wskazując na jedną z bestii Walka nie była łatwa, bestia cały atakowała szponami, ale Enzo był w miarę dobrym wojownikiem, więc po kilku ciosach potwór leżał na ziemi...
[1 ubity]
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej