Tereny Valfden > Dział Wypraw

Podziemia

<< < (7/19) > >>

Samug:
- ÂŚwietnie. Po prostu świetnie.
Wampir skumulował energię w pocisku nienawiści i uderzył w najbliższego stwora powalając go tymczasowo na ziemię. Samug ruszył w kierunku wroga z mieczem w ręku. Uchylił się przed łańcuchem a następnie wykonał obrót jednocześnie tnąc mocno w twarz. Zwinnie uskoczył przed kolejnym ciosem i ponownie uderzył tym razem skośnie przez pierś. Potwór upadł a Samug dobył kuszy. Wymierzył w następnego stwora i posłał bełt prosto w jego czaszkę.

momo:
- Momo nie czekając na specjalne zachęty posłał strzałę jednemu z potworów. Mimo, że przebiła ona czaszkę na wylot, potwór nawet nie upadł. Wyrwał strzałę, a jego rana rozbłysła na chwilę jasnym blaskiem po czym zniknęła nie pozostawiając żadnych śladów po widocznej tam przed chwilą dziurze. Wściekły potwór gwałtownym ruchem odrzucił strzałę na bok i ruszył w stronę elfa. Momo pomimo, że spędził na pustyni znaczną część swojego życia, nigdy nie widział tam tak straszliwych stworzeń. Potwór kroczył w jego stronę szczękając swoim ogromnym łańcuchem, z jego gęby wydobywał się suchy, piaskowy odór śmierci. Elf otrząsnął się z krótkiej zadumy i natychmiast podskoczył w górę unikając ciągniętego po ziemi łańcucha. Nim przeciwnik zdążył wyprowadzić kolejny cios, elf podkosił go łukiem. Do tej pory zdążył się już połapać, że ciosy śmiertelne dla stworzeń z krwii i kości, na tych bestiach nie robią większego wrażenia. Uchwycił łańcuch leżącej na ziemi bestii, po czym okręcił go szybko wokół nóg i rąk przeciwnika, unieruchamiając go na ziemi. Za plecami usłyszał szczęk stalowych ogniw. Momentalnie odskoczył w bok unikając ciosu potężnego na tyle by potrzaskać na kawałki znajdujący się na ziemi spory kamień. Coraz mocniej docierało do niego, w jak bardzo bezsensownej sytuacji się znaleźli.
- Cholera, jak to pokonać !? - krzyknął parując cios przeciwnika - Może to te diamenty...

[zabitych 0]

Enzo:
"Ach, bitwa" pomyśał Enzo. "Czas na Ciebie maleńka" powiedział sam do siebie ÂŁowca i wyciągnął swój miecz. Sprowokował jedną z bestii, a ona za nim pobiegła w najciemniejszy kąt. Enzo zadał kilka mocnych ciosów w plecy potworowi, poczym odskoczył, a bestia ruchem miecza spudłowała.
- Już po Tobie - krzyknął ÂŁowca zadając ostateczny cios bestii...
[jedna ubita, ale powstaję]

Tidus:
Zhai złapał za łuk i wystrzelił kilka strzał w kierunku tych zasra*ych demonów

-Nie da rady, jak strzałą strzelać w morze, ten sam efekt...

I nie miał więcej czasu na gadanie, bo zza pleców wyskoczył jeden z tych piaskowych dziadków. Zhai wyjął miecz i zadźgał jedengo z nich, ale... gów*o mu to dało...

-Jakieś sugestie?

Izrael:
Izrael odruchowo wyjął broń i czekał na bestię, która go zauważy. Po chwili usłyszał coraz głośniejszy szczęk łańcuchów. Odwrócił się i zauważył, że zbliża się do niego jedna z tych bestii. Potwór był jeszcze na tyle daleko, aby wampir zdążył stać się niewidzialny. Skupił się więc i po chwili nie było już go widać. Przeciwnik zdezorientowany stał w miejscu i patrzył się w miejsce gdzie przed chwilą stał łowca. Izrael w tym czasie podszedł cicho do potwora i w jednej chwili wyrwał mu łańcuch odcinając mieczem jednocześnie głowę i przewracając potwora. Wampir ciekawy czy potwór przeżyje "dziurawienie" zaczął robić dziury w całym jego ciele. Długo to nie trwało ponieważ po chwili inna bestia zaczepiła łańcuch o nogi łowcy i przewróciła go. Wtedy Izrael rzucił miecz w potwora. Broń trafiła w pierś Demona przewracając go. Wtedy Izrael nie tracąc okazji wyjął miecz i odbiegł od potwora aby odpocząć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej