Funeris tym razem sam dopadł następnego krwiopijcę. Znalazł się szybko przy nim, gdy ten ruszał w stronę jednego z kompanów poety, który w tamtej chwili nie miał się czym bronić. Neltharion przeciął powietrze przed nosem wampira, który w niemożliwym do wykonania dla zwykłego człowieka uniku, wychylił się przed ciosem penetrującym czaszkę. Odskoczył następnie do tyłu i w bok, by za chwilę ruszyć na Poetę z podniesionym do góry mieczem i wampirzymi kłami wyszczerzonymi w ponurym, złowieszczym uśmiechu pełnym żądzy mordu. Funeris odskoczył w lewo, chroniąc głowę przed atakiem w czerep. Klina wąpierza nie zahaczyła o posadzkę, ten zdążył ją w mgnieniu oka podrzucić do góry i zaatakować na odlew. Rycerz z trudem zbił ten cios, wykręcając nadgarstek z mieczem. Sparował fintę, której sam przez momentem użył na wcześniejszym przeciwniku i niespodziewanie skoczył do przodu, napierając ciałem na wampira. Głowę trzymał na przysłowiowego byka, by nie dać się nigdzie ugryźć. Zaskoczyło to jego oponenta, który został wybity z pantałyku i stracił na moment inicjatywę w tej potyczce. Neltharion poszybował do przodu, wbijając się głęboko w ciało bestii. Ten jednak nic sobie z tego nie robił, przyciągnął do siebie ostrze razem z marszałkiem i chciał się wgryźć w niego jak w obiad. Funeris puścił czarny miecz i chwycił za srebrny sztylet, który miał u pasa. Szybkim i zgrabnym ruchem przeciął wampirowi gardło, raniąc go dotkliwie. Uwolnił się spod uścisku oponenta i wbił tu ostrze w głowę, uszkadzając mózg. Krwiopijca zdrętwiał nagle. Poeta schował sztylet, wyszarpnął Nelthariona i odrąbał łeb bestii.
Ileś tam x wampir, 1 mniej