Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bandyci W Wiosce - obrona farmy

<< < (3/6) > >>

Bela:
Dwoma ostatnimi zajął się Bela, jednego ciał z wyskoku, co go poważnie raniło, wystarczyło dobić, by się przypadkiem nie podniósł - co z resztą Bela uczynił. Z drugim nie było już tak łatwo, gdy Bela dobijał jednego z owadów, drugi próbował żądlić mithrilowy pancerz wampira, żądło nie sięgło ciała, lecz trucizna zaczęła go swędzieć po plecach, Bela odwrócił się szybko i z rozmachu założył klinga krwiopijcy przez łeb:
- Masz szmato! Od tyłu atakować? Jaasne.. - po czym chlasnął ją ostrzem od boku, a leżącą przybił do ziemi.
gdy już trofea z krwiopijców zostały zebrane łowcy ruszyli dalej..

[zbieram 2 trucizny z krwiopijcy - żadna nie została]

Samug:
- Lepiej chodźmy zanim coś nas znowu zaatakuje.
Grupa łowców ruszyła w dalszą drogę. Kiedy zbliżali się do wioski zauważyli na drodze dwie sylwetki mężczyzn. Gdy ci spostrzegli łowców rzucili się do ucieczki.
- Cholera! Musimy ich złapać! Bela celuj w nogi! Greg za mną! – Krzyknął Samug.
Bela przymierzył i wystrzelił w kierunku bandytów trafiając jednego w nogę. Bandzior przewrócił się na ziemię. Drugiego dopadł Samug z Gregiem. Pozostali łowcy związali postrzelonego bandytę.
- Dobry strzał Bela. Jak tam? Może gadać? – Zapytał Greg.
- Tak. Gdzie ten drugi?
- Nie żyje. Stawiał się.
- Dobra Samug, ale po co mieliśmy ich łapać? – Zapytał Chabacik.
- Podejrzewam, że ci dwaj to część tej bandy z wioski. Możliwe, że coś od niego wyciągniemy.
Samug podszedł do związanego i kopnął go w zranioną nogę.
- Gadaj ścierwo, co wiesz o bandytach w pobliskiej wiosce! Ale już!
- Ja... Ja jestem z tej grupy...
- Ilu was jest i gdzie macie posterunki?
- Jest nas razem osiemnastu i nasz przywódca... Piętnastu ludzi w wiosce i ochrona herszta... Posterunków nie mamy... Tylko trójka łuczników siedzi przed wejściem do wioski...
- Ilu ludzi patroluje wioskę w nocy?
- Najwyżej pięciu...
- To wszystko, co chciałem wiedzieć.
ÂŁowca podszedł do rannego i podciął mu gardło. Bandyta skonał.
- Ruszajmy. – Powiedział Greg.
Grupa ruszyła dalej. Niedługo potem dotarli na obrzeża wioski. Tak jak mówił schwytany bandyta przy wejściu stało trzech łuczników. Pozostali kręcili się po wiosce.
- Dobra. Lada chwila zapadnie zmrok. Zaatakujemy ich o świcie, kiedy większość będzie spała. Do tej pory poczekamy tutaj w krzakach. Musimy też ustalić czy zaatakujemy ich otwarcie czy po cichu.


//Ustalcie, jakim sposobem ich zaatakujemy. Możecie sobie pogadać.

Bela:
- Hm.. tak jak mówił.. A ja mu nie wierzyłem, za łatwo nam poszło z tym przesłuchaniem. no ale widać strachliwy był. Co do ataku.. może spróbujmy po cichu, w końcu wszyscy się doskonale skradamy. ktoś i tak podniesie alarm więc do otwartego starcia zostanie nam mniej bandytów. Ja potrafię latać jako nietoperz i umiem stać się niewidzialny. Możemy nietoperza wykorzystać do zwiadu, a niewidzialny mogę cichutko wyeliminować tych łuczników. Dwóch zdążę podciąć żeby nie pisli, ale trzeciego ktoś musi zastrzelić w momencie gdy pierwszy będzie spadał na ziemię, inaczej widząc osuwające sie ciała podniesie alarm. Jeżeli zrobimy to sprawnie to mamy łuczników z głowy i możemy wchodzić do wioski. Do podrzynania będę się ustawiał za nimi i zawsze z ich prawej strony więc celujcie w tego ostatniego, żeby uniknąć ewentualnego postrzelenia mnie. Potem wkraczamy do wioski i po cichu eliminujemy bandytów dopóki nie podniesie się alarm, a potem to już wiecie co robić. Co wy na to? Greg jest chyba najlepszym ludzkim strzelcem, tylko elfy go przewyższają w tej sztuce, więc może celnym strzałem uśmiercić ostatniego. Rozważcie za i przeciw i ewentualnie poddajcie inne propozycje.

Chabacik:
- Strzelać mogę ja. (IV level) Belo, to abyś zabijał z zaskoczenia to dobry pomysł. Będę Cię osłaniał. Proponuję aby Izrael i Samug poszli od tyłu. A ty Gregu co sądzisz?

Grison:
-Dobrze, dobrze. Po pierwsze to nie mam ze sobą łuku tak więc z mojego strzelania nic nie wyjdzie. Proponouję aby Bela zamienił się w nietoperza i powrócił do postaci ludzkiej jak juz będzie stał przy łuczniku. Wtedy włoży mu miecz w żebra. Zaraz potem Chabacik i Samug zdejmą pozostałych z dystansu. Takim to sposobem pierwszy posterunek przy bramie załatimy bez większych kłopotów.
Następnie chodzimy do wioski i kożystamy z uroków nocy kryjąc się w ciemnościach. Ja i Bela zmierzamy do budynku w którym siedzi herszt- powiedział Greg
- A skąd pewność że siedzie w budynku?- spytał Bela
- Bo takie ważniaki nigdy nie siedzą tam gdzie ich ludzie- odpowiedział dowódca łowców. ÂŁatwo poznamy właściwą chatę. Zabijamy strażników. Ja wchodzę do domu aby dac nauczkę hersztowi.
Tymczasem reszta zabija jego licznych zabijaków. Co wy na to?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej