Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa do Ilsumiru

<< < (9/11) > >>

momo:
- Hej Canisie czemu się wcześniej z tą raną nie upominałeś. Moje kilka talentów pozwala mi używać magii dopiero w ostateczności, więc mam jeszcze mnóstwo energii. - Momo przybliżył swoją dłoń do rany Canisa, która przez momęt zabłysnęła mocnym lekko zielonym światłem. Krwawienie ustąpiło a rana zniknęła nie pozostawiając żadnych blizn.

Bela:
Bela usiadł między towarzyszami i powiedział:
- momo, niby nie mam jakiś ran, rozcięć czy innego badziewia, ale jestem ostro potłuczony przez te chiroptery i kij wie co jeszcze, mógłbyś się zająć moimi obrażeniami wewnętrznymi?

Momo był nieco zajęty uzdrawianiem, więc Bela cierpliwie czekał na swoją kolejkę. W tym czasie odkorkował jeszcze raz butelkę i powąchał lekko miksturę - miała bardzo ciężki zapach, zakorkował ją z powrotem i dumał na temat znaleziska, mogło okazać się bardzo cenne  podczas wypraw, zadań czy wojen. Jedyne o czym teraz myślał Bela, to wydostać się z czegoś, w czym się znajdowali, dorwać jakiegoś niewolnika i przeprowadzić na nim badania, które dałoby mu jasne odpowiedzi na wszystkie pytania, które go dręczyły odnośnie znaleziska.

Isentor:
Wszystko co niezbędne zebrane. Jedynym możliwym sposobem na wydostanie się stąd jest wylecenie przez otwór przy suficie biblioteki. Tak więc panowie w górę...

Darkon:
Darkon radził sobie dość dobrze z lataniem, toteż teraz nie stanowiło to specjalnych problemów. Lecz teraz, kiedy tak wysoko się wzniósł był pełen radości.

- MAMO, JA LATAM! - krzyknął

Po czym głową uderzył o kamień wystający na kilka centymetrów od otworu.

- Cholera - dodał

Po czym wyleciał i czekał na pozostałych.

Canis:
Canis również wyprostował skrzydła i energicznie nimi zamachał. Wzbił się w powiedsze, parę kolejnych machnięć wyniosło go przez szczeninę w suficie, chwilę później wylądował obok Kapitana Grega. Spojrzał w dół i powiedział:
- oho, nieco jakby wyskoko nieprawdaż...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej