Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do Ilsumiru
Canis:
Canis spojrzał na towarzyszy którzy juz powoli kończyli branie ksiąg. Adept sięgnął jeszcze na półkę gdzie znajdowały się książki w języku Dracońskim takie jak: "Wiedza to Potęga", "Magia i jej zastosowanie" czy też "Rośliny - opis roślin". Canis zainteresował sie Właśnie tą księga, zaczął ją przeglądać. Dowiedział się iż znajdują sie tu rośliny z których można pozyskać: Bawełnę, len oraz... konopie. Canis schował księgo do torby i ruszył wspomuc w walce towarzyszy (walczył kosturem)...
Hakuś:
Hakner wciąż walczył ze szkieletami, nagle oparł się o kogoś, odwrócił się szybko i chciał zadać cios, okazało się że był to Momo, Momo także nie wiedział co się dzieje też chciał zaatakować, Hakner powiedział
-A żeś mnie wystraszył, jest ich coraz więcej, niech król się pospieszy bo długo tak nie wytrzymamy
Nagle do Haknera i Momo podbiegł Darkon i spytał
-Jak sytuacja? Może pomóc?
-Pomoc z pewnością się przyda, sytuacja kiepska napierają na nas cały czas, schyl się! - gdy Darkon się schylił Hakner zaatakował z góry i wbił miecz w czaszkę szkieleta.
-Widzisz, długo nie wytrzymamy, musimy się bronić ze wszystkich stron.
Hakner pociągnął Darkona za ramię, ten się wywrócił, gdy popatrzył co się dzieje zauważył jak Hak blokuje atak szkieleta z góry, podchacza go nogą, wywraca i wbija mu miecz w czaszkę.
momo:
Przed wejściem do biblioteki utworzyła się już niemała sterta połamanych kości kości, a szkielety przestały się pojawiać.
- No panowie, mamy chyba wolne. - odrzekł Hakner spokojnym krokiem powracając w stronę osłaniających go z dystansu towarzyszy. Nagle coś błysnęło za jego plecami i zmroku wyłonił się przyodziany w ciężką płytową zbroję ożywieniec.
- Hakner za tobą - krzyknęli niemal jednocześnie momo i Darkon w samą porę ostrzegając wojownika przed zagrożeniem. Hakner uskoczył w bok unikając ciosu od ciężkiego dwuręczniaka, po czym z półobrotu odciął szkieletowi rękę. Nim stalowy rękaw uderzył o ziemię potwór dostał dwa pociski w głowę, jedank w przeciwieństwie do normalnych szkieletów nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia. Zamachnął się aby zadać Haknerowi kolejny potężny cios, kiedy nagle dosłownie rozpłynął się w powietrzu. Wszyscy odwrócili się do tyłu, gdzie ujrzeli Canisa, który potraktował go tchnieniem śmierci.
- Uff było ciężko...
- Ciekawe co to za bydle. Kto mógł stworzyć coś takiego?!
- Mniejsza o to. Nareszcie mamy spokój. - Po czym zabrali się za opatrywanie ran.
Canis:
- Kurcze, musze chwile odetchnąć, zaraz chyba sie std wyniesiemy bo może być kiepsko z naszymi siłami, a z tego okichanego boku nadal krwawi - powiedzial canis i spojrzał na zakrytą czarnym płutnem, a wałściwie już niemno czerwonym od krwi, ranę. - Będę musiał pujść do sklepu po miksturę uzdrawiająca, a i ostatni raz szłem bez rzadnej.
Poczym wszyscy na chwilę usiedli i gadali o tym co im jak dotąd się działo, hakner, momo i darkon opowiadali o walce ze szkieletami, a inni byli zajęci słuchaniem albo czytaniem książek...
Hakuś:
-Momo, Darkon, dziękuję wam, gdyby nie wy już pewnie bym nie żył... a i mam taką prośbę, nie mówcie nic mojej żonie, jeśli się dowie nie będe miał miło w domu - zaśmiał się Hakner po czym skierował się do króla
-IsentoRze czy w tych księgach jest coś ciekawego? znalazłeś to po co tu przybyliśmy?
Hakner czekając na odpowiedz króla zaczął przeszukiwać bibliotekę w poszukiwaniu czegoś drogocennego, między jednym regałem a drugim stała skrzynia, Hakner próbował otworzyć lecz po chwili zauważył że jest ona zamknięta, więc potraktował zamknięcie mieczem otwierając skrzynię...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej