Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa Wodnego Kręgu
Sado:
Grupa zębaczy uciekła. Sado mając rękawice w krwi uśmiechnął się i powiedział do reszty:
- No chłopcy i dziewczynki... koniec zabawy! Idziemy dalej. Przed nami już góry! Zapewne dużo przeszkód nie spotkamy, wiec możecie gadać do woli (tzn. narazie czas wolny) jutro powinniśmy dojśc do naszego celu!
I Grupa wyruszyła dalej, nie napotykając nic na swojej przeszkodzie... lecz ktoś ich ciągle obserwował!
Grison:
Greg kozystając ze spokoju wędrówki podszedł do Travisa.
-Hej kolego. Dobry ten twój drzewiec wiesz?
-Heh. Tak wiem. I dzięki Greg.
-Swego czasu rozmawialiśmy z królem o naszej siedzibie. I sądzę, że jesteśmy na dobrej drodze aby takową wybudować. Sądze, że wystarczy poczekać jeszcze trochę i będziemy mogli się zabierać za budowę. O ile IsentoR wyrazie swoją ostateczną wolę- powiedział Greg do Travisa po czym obaj mężczyźni poszli dalej wraz z reszta grupy.
Hakuś:
Szli i szli... i tak przez parę godzin. Gdy dotarli na wzniesienie droga zaczynała robić się coraz węższa, ruszyli dalej. Nagle zobaczyli jak przejścia strzeże kamienny golem.
-ÂŁuk na nic się tu nie przyda... - wyszeptał Hakner
-Nie pozostaje nam nic innego jak walka... lejemy skubańca! - powiedział Sado rzucając się na golema.
Hakner przywołał lodowy wir i wzniósł golema parę metrów w górę.
Kozłow:
Golem podniósł się w górę w wyniku czaru Haknera. Potem sapdł na ziemię. Kowal podbiegł do niego i uderzył go potężnymciosem toporem. Golemowi jednak nic się nie stało. Uderzył kozłowa, a ten poleciał kilka metrów.
- Kurde!! Czarami go! Wlacie go czarami! - krzyczał kowal.
Anmarius:
- Wiem, Sado, spróbujmy go walić czarami ! Ja Kula Ognia, a Ty Duża Kula Ognia - krzyknął Travis. Następnie dwaj magowie odeszli na bok, przywołali swe Kule, złączyli je w jedną dużą i rzucili na golema. Ten tego nie zauważył, a Kula trafiła prosto w niego. Zapalił się, lecz nadal atakował i walczył, a w ferworze szału, zacząl atakować bezmyślnie odsłaniając ciało. Sado i Travis szykowali następne zaklęcie...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej