Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa do Numenoru

<< < (20/51) > >>

Grison:
Kapitan Greg widząc, że jedna z harpi leci dokładnie w jego stronę wyją miecze i przyją postawę bojową.
Harpia z każdą sekundą zbliżała się do wojownika. Nagle Greg niespodziwanie rzucił jdnym mieczem wprost w klatkę piersiową harpi po czym gdy ta spadła na zimię podbiegł do niej i drugim mieczem ścią jej głowę. Następnie wyją pierwszy miecz z ciała bestii i pobiegł walczyć z następną bestią, która nie dawała spokoju Artiemu. Harpia zajęta Klanowiczem nie zauważyła podbiegającego z tyłu łowcy toteż nim ktokolwiek zdążył się obejżeć Harpia leżała na ziemi z obciętymi szponami wijąca się z bólu. Obaj mężczyźni skożystali z okazji i wbili swe ostrza w harpią wiedźmę.  

Anmarius:
Travis z Assasynem ruszyli pomóc Kozłowowi, lecz, gdy elf biegł, zaatakowano go niespodziewanie w plecy.
- Cholera ! To ta przeklęta harpia ! - krzyknął, odwrócił się i zamachnął się mieczem.
Harpia jednak uniknęła ciosu i machnęła skrzydłem z góry. Był to krytyczny i głupi błąd z jej strony, gdyż Travis odciął jej to. Bestia z piskiem upadła na ziemię, a Mag ją dobił. Po chwili, obejrzał się i zauważył, że nie ma Assasyna.
- Zgubiłem go ! Cóż, teraz muszę sobie radzić sam !
Harpii już było coraz mniej, a ludzie się cieszyli. Rozbita grupa harpii została już częściowo zdziesiątkowana, a niedobitki, próbowały albo uciekać albo jeszcze walczyć. Po paru minutach, na statku nie było już żadnych harpii. Statek obrał dawny kurs.Zaczęło się opatrywanie ran, zrzucanie zwłok do morza, a po jakiejś pół godziny, wszystko wróciło do normy i zaczęły się rozmowy na statku. Travis, ze zmęczenia upadł na kolana, gdyż jak na rekruta, za dużo sobie pozwolił z magiem. Odpoczął 15 minut, później wstał i podszedł do barierki.
- Ech, to morze, które ma tyle niespodzianek...

Isentor:
Klify się skończyły w oddali było widać plażę Numenrou kapitan zarządził zrzucenie kotwicy oraz zwinięcie żagli. Opuścić szalupy powiedział załadować prowiant wypływacie na ląd. Wszyscy członkowie wyprawy prócz ludzi kapitana udali się w szalupach na wyspę. Dobili do brzegu wypakowali niezbędne towary.
Zajmijcie się rozbijaniem obozu spędzimy tu trochę czasu, wgłąb wyspy wyruszymy dopiero w południe...

Dante:
Dante podszedł do Króla. IsentoRze co mam robić? Zapytał Dante.ÂŚcinać drzewo na palisadę czy pomagać w rozpalaniu ogniska i wznoszeniu płapek IsentoR na to.....

Isentor:
Dante udaj się i pomóż innym w rozbijaniu namiotów. Palisada nie jest nam potrzebna no bo po co, nie mamy się tu fortyfikować tylko poczekać te 6 godzin do południa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej