Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa do Numenoru

<< < (19/51) > >>

Fragenstein:
Cóż, miewałem większe szczęście w podróżach.. Z drugiej strony ucieszyłem się, że nareszcie mogę się na coś przydać- zdjąłem mój łuk z pleców i zacząłem strzelać do harpii, ale przez to, że dość rzadko używałem łuku, zużywając wiele strzał trafiłem tylko jedną harpię. Ta nieszczęśliwie spadła właśnie na mnie, powalając mnie i raniąc w ramię. Oszołomiony, nie zauwazyłem kto zdjął ze mnie harpię i zaprowadził do kajuty. Tam czekałem na zakończenie bitwy i pomoc kiedy przypomniało mi się, że zostawiłem łuk na głównym pokładzie. Miałem tylko nadzieję, że ktoś skorzysta dobrze z mojego łuku..

Niro:
Assasyn bardzo się zdenerwował, gdy usłyszał charakterystyczne dla harpii odgłosy. Na statek przylaciało całe mnóstwo tych wedźm. Jedna z nich zbliżyła się do Dyplomaty Ohsi. Ten wyjął odrazu miecze i rozpoczął walkę. Harpia robiła mnóstwo uników i trudno było ją dorwać. Klanowicz cały czas musiał się odwracać, aby nie dać złapać się od tyłu. W pewnym momencie przechytrzył potwora, gdy ten chciał zrobić unik, miecz już czekał na niego. W ten sposób zranił maszkarę w skrzydło, a później już tylko spokojnie ją zabił. Postanowił się przyczepić do kogoś, kto może eliminować te potwory na odległoś. Pomyślał o Travsie. Zaczął się przeciskać przez przeciwników, uszkadzając im skrzydła, by jego towarzysze mogli je spokojnie zabić. W końcu dotarł do adepta sztuk magicznych.
- Pomyślałem, że dobrze będzie jak będziemy działać... razem... Wiesz o co mi chodzi - rzekł Assasyn do Travisa.

Dante:
Dante usłyszał polecenie Króla. Lecz postanowił zostać. Na pokładzie leżała kupka kamyków , więc zaczął nimi rzucać niestety sprytne harpie unikneły uderzenia. Jedna z potworzyc skierowała się ku Dantemu. Zaatakowała lecz w ostatniech chwili uskoczył

Anmarius:
Tak, w zupełności wiem, o co chodzi ! A teraz chodź, musimy zabić jeszcze sporo harpii ! - krzyknął Travis.
Przywołał Kulę Ognia, wyciągnął miecz i zobaczył trzy zbliżające się harpie do niego i dyplomaty Oshi. Rzucił parę zaklęć w grupkę i po chwili usłyszał dziki pisk harpii, która zaczęła spadać do morza.
- Ja spróbuję osłaniać Cię czarami, a Ty przygotuj się ! - oznajmił elf.
Miotał dalej Kule, tym razem w dwie harpie, żeby coś jeszcze zdziałać. Na nic, zaczęły już je omijać. Gdy zbliżyły się niespodziewanie blisko, Assasyn i Mag rzucili się na bestie. Syn Pustyni, dobrze radził sobie z przeciwnikiem, gdyż był bardzo dobrze wyszkolonym wojownikiem. W końcu Assasyn zrobił unik i zadał cięcie w bok. Harpia padła. Elf już nie miał tak łatwo. Nie specjalizował się w walce, lecz jakoś się bronił. Gdy harpia chciała go zranić szponami, Travisowi udało się zręcznie uniknąć ciosu i wbić ostrze swego miecza w jej serce. Nagle, poczuł ostry ból w ręce. Popatrzył się do góry i zobaczył bestię, która ciągnęła go do góry...
- O nie, nic z tego, bestio !!! - krzyknął wściekle, po czym rzucił na harpię Kulę Ognia. Upadł z dwóch metrów, lekko poturbowany.
- Cholera, zraniła mnie. Czekaj lekko się uleczę, to chociaż mi trochę pomoże. - powiedział.
Wstał i uniósł się do góry, cały niebieski. Po chwili upadł na stopy i popatrzył na ranę:
- No, jest teraz lepiej. Chodź, musimy pomóc pozostałym... - oznajmił, po czym udali się do innych.
Pobiegli i zauważyli kowala Kozłowa męczącego się z dwoma harpiami.
- Musimy mu pomóc !!!
Runęli na bestie...

Daedagor:
Daedagor cały czas strzelał ze swojego łuku. Zabił trochę Harpii, lecz ciągle się pojawiały. Nagle jedna go zaatakowała w plecy. Daedagor padł na podłogę. Harpia oddaliła się i zaczeła szybko lecieć w strone Daedagor'a. Lecz on szybko wyciągnął miecz i odciął dla Harpii skrzydło. Harpia padła ranna na podłoge. Daedagor podszedł do Harpii i dobił ją. Później Daedagor wrócił na swoje stare miejsce i dalej strzelał ze swojego łuku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej