Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa do Numenoru

<< < (7/51) > >>

Isentor:
Wszelkie rozmowy przerwał krzyk majtka znajdującego się w gnieździe; piraci, piraci krzyczał w niebo głosy. IsentoR zerwał się z ławki na której siedział, podbiegł do kapitana poprosił o lunetę i spojrzał w morze.
Niech to szlag jeszcze piratów nam tutaj brakowała...przygotować się do ewentualnego starcia, załadować działa ...

Okręt pod piracką banderą zaczął nacierać w stronę królewskiego galeona. Dzieliły ich coraz mniejsze odległości, zataczając koło zbliżyły się na odpowiednią odległość by oddać strzał. Armaty poszły w ruch, seria kul wystrzelona...

Anmarius:
Cholera, muszę pomóc w walce... Na razie armaty, później mogą się dostać na nasz statek, nie możemy im na to pozwolić !
Travis, szybko podbiegł do najbliższej armaty, aby pomóc. Szybko załadował kulę, a po chwili usłyszał mocne huknięcie. Robił tak ciągle, dopóty, dopóki nie zabrakło mu tchu.
- Nie teraz ! Muszę dalej ładować ! - krzyczał.
Lecz zmęczenie było silniejsze, elf musiał złapać oddech i ocenić sytuację na statku. Wszędzie panowała krzątanina, to wystrzeliwanie kul z armat, to okrzyki dowódcy i załogi. Statek miał dosyć mocne uszkodzenia, lecz nikt nie dawał za wygraną. Pracowali tyle, ile mieli  siły. Piraci byli coraz bliżej...
- Strzelać kulami, ile się da ! - krzyczał król - nie możemy im pozwolić, aby dostali się na nasz statek !
Travis, na chwilę zdezorientowany, zaczął modlić się do Innosa:
- Innosie, dał mi siłę, daj nam zwycięstwo ! - krzyczał...
Po chwili, znów zaczął pracować na statku...

Kozłow:
Kozłow odpalił jedną armatę, a ta powędrowała od impetu wystrzał do tyłu. Kula trafiła w armatę wroga i zniszczyła ją. Piracka kula przedleciała tuż obok ramienia Kozłowa i uderzyła w maszt, nie niszcząc go.
- Jasna cholera.... - wymamrotał Kozłow
Tymczasem piraci gotowali się do abordażu. Poleciały haki i ich statek zaczął zbliżać sie do łajby wroga. Opadły deski. Kozłow wyjął topór i wśród dymu z armat czekał na wroga
- Bracia Klanowicze i reszta trzymajcie się!  
Po kładce zbiegł pirat i świsnął Klanowiczowi koło twarzy. Uderzył go w nogi drzewcem topora i przewróconego dobił. Kozłow rozejrzał się. Wkoło było mnóstwo walczących osób. Zobaczył kolejnego korsarza idącego po kładce i zamachem przeciął drewno. Pirat z krzykiem spadł w morze. Kozłow pobiegł walczyć dalej. Ujrzał, jak momo siłuje się leżąc na pokładzie z worgiem. Podbiegł i zadał zbirowi cios w głowę, a krew obryzgała mu twarz. Pomógł wstać momo.
- Żyjesz?
- Chyba tak.. - odpowiedział jego kolega z klanu
I obaj rzucili się w wir walki...

Niro:
Assasyn również nie próżnował i przystąpił do walki. Zaatakowało go dwóch piratów. Oboje byli Maurenami, przyodziani w kamizelki z jakiegoś materiału. Dyplomata Ohsi wyjął broń i zaczął się pojedynkować. Szybkim cięciem pozbawił głowy jednego z napastników. Drugi odsunął się, obawiając się, że podzieli los swojego towarzysza. Klanowicz zaatakował jednym mieczem, a pirat zablokował cios. Drugim ostrzem zadał cięcie w bok, raniąc wroga. Ten zaryczał z bólu. Pchnięciem dwóch broni pozbawił swojego przeciwnika życia.

Anmarius:
Młody Mag, zaczął wymawiać dziwne, elfie słowa, po czym na jego ręce pojawiła się czerwona poświata, która została rzucona na króla, następnie na Travisa.
- Dzięki ! - krzyknął
Elf odpowiedział uśmiechem i zaczął przywoływać ognistą kulę. Zaczął ją miotać na piratów, którzy już zrobili abordaż na niektóre części statku i zmierzali do maga. Ten, nie dawał za wygraną. Słychać było ciągłe krzyki piratów, którzy wpadali do wody, z powodu palenia się. Wszędzie panowała walka, czarodzieje miotali zaklęcia, wojownicy  cieli  mieczami, a strzelcy strzelali z łuków, albo kusz. Travis, już nie rzucał tak jak wcześniej, ponieważ wykończyło go to, lecz jeszcze próbował miotać ognistą strzałą, gdyż ten czar zużywał zupełnie mniej energii magicznej. Następnie, po rzucaniu zaklęć chciał wyciągnąć miecz, ale poczuł ból w lewej ręce, nie zauważył rany...
- Ognista Aura - stwierdził wesoło.
Po wyciągnięciu miecza z pochwy, rzucił się w wir walki, pomóc pozostałym. Widział Isentora, który nadal miotał zaklęcia, gdyż jego moc magiczna była ogromna. Ciął mieczem piratów, którzy przechodzili przez drabiny. Nagle wpadł na pomysł. Podpalił ognistą strzałą jedną z drabin, piraci zaczęli krzyczeć. W końcu ta się rozpadła na dwa kawałki i wpadła do morza. Nie chciał zrobić tego z następnymi, gdyż nie mógł stracić przytomności od rzucania zbyt wielkiej ilości zaklęć. Tymczasem na statku...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej