Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do Numenoru
Anmarius:
Travis, widząc króla i Assasyna, który zabił wieśniaka przywołał zaklęcie Snu. Assasyn stał zmieszany. Mag rzucił czar na małą grupkę wieśniaków. Ci, zobaczyli czar dopiero wtedy, kiedy miał w nich uderzyć. Nie zdążyli uciec - padli na ziemię uśpieni. Inni próbowali się bronić, lecz nadaremno. Dobrze wyszkoleni, niektórzy wojownicy, parowali ciosy wieśniaków i czekali na usypiające zaklęcia.
- Ci którzy umieją czary Snu, niech je rzucają ! - krzyczał król. Niektórzy właśnie tak robili. Po jakimś czasie, liczba uśpionych wieśniaków zaczęła wzrastać...
Niro:
'Jasna cholera' - pomyślał klanowicz - 'Trochę mnie poniosło'. Spojrzał na kawałki po tubylcu. Kijami od włóczni nie zdziałałby wiele, nie miał ochoty ryzykować w razie gdyby ktoś go zaatakował. W końcu przypomniał sobie. Pałki, którymi ćwiczył z Artim! Mógł nimi łatwo uderzać i napewno tylko ogłuszyłby potencjalnego niewolnika. Odbiegł na chwilę od grupy. Miecze schował, a do rąk wziął przedmiot swych ćwiczeń. Zaczął się skradać. Dotarł za plecy kolejnego z wojowników, który szukał właśnie kogoś do walki. Wszędzie słychać było krzyki, więc nawet nie domyślał się, że ktoś może się zakraść do niego. Dyplomata Ohsi uderzeniem pałek w głowę ogłuszył wroga.
Arti:
Na Arti'ego rzuciło się dwóch tubylców. Kiedyś za młodu ćwiczył walkę wręcz i wiedział, gdzie jest czułe miejsce w które uderzenie powoduje zemdlenie. Jeden z tubylców zamachnął się włócznią, która lekko otarła o prawe ramie klanowicza. - Cholera.... Mają ostre włócznie. Mam nadzieje, że nie są otrute. - powiedział i uniknął kolejny cios. Jeden z przeciwników wprowadził tchnienie włócznią, ale Arti go unik i wyrwał włócznię z ręki tubylca. Drugi przeciwnik też zaatakował, ale Arti wykonał odpowiedni unik i kopnął dzikusa w brzuch, a ten zajęczał z bólu. Drugi był wciąż przytomny i pałał gniewem. Arti postanowił już wykonać cios na miejsce. Miał wciąż drewnianą włócznię. Gdy tubylec wprowadził atak pięścią, Arti go unik i silnym ciosem uderzył tubylca w kark. Ten padł nieprzytomny.
Dragosani:
Drago nawet nie wyciągnął miecza. Ze stoickim spokojem podchodził do kolejnych tubylców, sugerując im, by sopkojnie dali się z nim do Ombros. Słabe umysły wieśniaków nie były w stanie oprzeć się magii Wampira. Gdy Namiestnik zebał już sporą grupę, rzekł do nich uzywając Mesmerytyzmu.
- ÂŚpijcie. - wszyscy "złapani" przez nigo wieśniacy padli na ziemię. Zasneli. Część z nich nawet chrapała. Wampir ułożył śpiących chłopów w jednym miejscu i ruszył pomóc towarzyszom...
Lees:
-Nareszcie trochę ruchu-mruknął Lees do Aragorna.Wyciągnął swój kordelas i razem z przyjacielem ruszył na Numenorczyków."Nie zabijać,nie zabijać" powtarzał sobie ÂŁowca.Wziął zaatakował dwóch tubylców, którzy wyglądali na niezłych wojowników."To się zabawimy"-pomyślał Lees.Ogłuszył mieczem jednego i przygwoździł go do ziemi.Z drugim było trudniej.Blokował on ciosy i robił uniki.Zdenerwowany swoją nieporadnością ÂŁowca uderzył mocno przeciwnika,lecz ten skontrował.Lees dostał cios w głowę i zachwiał się ale uderzył jeszcze tubylca.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej