Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa do Numenoru

<< < (45/51) > >>

Anmarius:
Wszyscy, którzy umieli wyrywać pazury, ściągać skóry, etc. zabrali się do pracy. Odgłosy odrywanej skóry i  wyrywania pazurów, odbijały się o ściany. Po długim męczeniu się, wreszcie skóra została zdjęta, a pazury oderwane. Wilkołak, pozostał goły w bibliotece...
- Dobra, towarzysze! Zbierać manele, idziemy stąd! - krzyknął IsentoR.
Wszyscy zaczęli się przygotowywać do odejścia. Po 5 minutach, cała grupa ruszyła dalej korytarzem. Lekki zapach powietrza był coraz silniejszy...

Darkon:
Darkon nie zaprzestawał i ciągle czuł zapach złota. Podszedł do kowala

- Pamiętasz, kto brał te trofea? Zrobimy sobie od nich małą wycieczkę, bierzmy co nasze! Dla dobra miasta, bo nie jeden z tych bubków dzięki temu, że nam odda dostanie świetną broń! Przypomnij sobie i zrobimy do nich małą wycieczkę

Dante:
Ustawiłem się przed Travisem. Jak wcześniej uzgodniliśmy miałem osłaniać maga. Lekkim gestem dłoni scisłem klingę Zemsty Nenmorenu.
W myślach przbiegały mi cięcia jakich nauczyłem się wcześniej i poraz kolejny pomodliłem się do Adanosa " Adanosie Bogu równowagi. Prosze cię o błogosławieństwo dla mnie i dla moich towarzyszy " Tymczasem lewą ręka chwyciłem z torby zwój leczenia i dałem go Travisowi mówiąc "Weź go przyda ci się a ja i tak nie umiem go uzyć tak szybko jak ty" Elf odparł twierdząco. Tymczasem...

Kozłow:
Kozłow stanął obok swego towarzysza z klanu. Odpiął pasek od topora i chwycił ręką za jego nasadę. Trwał w gotowości.
- Tak... Jak ja dawno nie miałem mojego młotu w ręku. Ahh... A co do bimbru, to coś za bardzo się z nim do mnie łasisz.... Tylko do mnie  - kowal uśmiechnął się - Ale tak czy siak może kupię. A ciebie z kolei zapraszam do kuźni, bo coś patrzę, że ci się nieco mieczyki stępiły.
Kowal popatrzył na tubylców, którzy z coraz większą podejrzliwością wpatrywali się w wojowników.
"Przydaliby się niewolnicy do kopalni" - pomyślał ohsiańczyk. "Ale cóż... Zobaczymy jak się sprawy potoczą". Czekali na sygnał...

Crisis:
Crisis postanowił stanąć na tyłach odcinając tubylcom potencjalnie najlepszą drogę ucieczki. Wódz mówił do swoich ludzi już przez jakiś czas. Czekanie zdawało się wieczne. ÂŁowca Nagród zastanawiał się co zrobiłby jeśli wziąłby sobie jednego niewolnika. Po chwili postanowił, że nie będzie brał sługi - nie potrzeba mu tego, bo niby po co? Crisis sam radzi sobie bardzo dobrze i nie będzie brał do czarnej roboty jakichś niewolników, poza tym jego żona - Aurora by go zabiła gdyby wziął (:P). Crisis nadal czekał na znak Króla.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej