Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do Numenoru
Darkon:
Kowal i jego czeladnik zaciekle rozmawiali, gdy ten pierwszy został już "uratowany" przez innych
- ÂŚwietny plan - zadrwił Darkon - Zabiliśmy wilkołaka, a teraz się tu zmarnuje. Ja ci coś powiem, chwytaj go, bierz kilku łosi i przetransportujemy go. Wyprawa nie będzie już trwać dużo, łosiom się kilka monet zapłaci, a w mieście pomyśli co się z nim zrobi. Na pewno ktoś umie pozyskać czy krew czy inne cenne elementy tego zwierzątka
Isentor:
Jeszcze się tu rozejrzę...
IsentoR zaczął przeglądać znajdujące się w bibliotece manuskrypty gdy przez przypadek zauważył dziwny swojak z jakąś fiolką umieszczoną wewnątrz szklanej kopuły znajdującej się nań. Zbliżył się do niej i przeczytał tekst zapiany na metalowej tabliczce znajdującej się obok. Tekst był po Dracońsku lecz i tak udało mu się go odczytać mówił on o potężnej miksturze, która została stworzona do jednego celu by "utrzymać dziedzictwo Draconów". Niżej dopisano iż mikstury nigdy nie testowano na istotach rozumnych... IsentoR wziął miksturę i włożył ją do swojej torby po czym rzekł...
Chyba czas najwyższy opuścić mury tej świątyni, z tamtego korytarza wieje lekkie powietrze być może znajduje się tam wyjście.
Niro:
Cała grupa udała się w kierunku wskazanego przez IsentoRa korytarza. Faktycznie, coraz bardziej można było odczuwać stamtąd świeże powietrze. Kozłow i Darkon ciągnęli za sobą zwłoki Białego Wilkołaka. Można to było nazwać ich białym złotem. W końcu wszyscy znajdowali się na zewnątrz kompleksu.
- My się przedzieraliśmy przez ożywieńców, walczyliśmy z Lykaninem, a wystarczyło tylko wejść od tyłu? - powiedział zażenowany Assasyn. Cała grupa teraz czekała na rozkaz króla. Nie wiadomo było co robić, po części każdy miał dość ryzyka, ale nie chciał opuścić dalekiego lądu z pustymi rękoma. Kto wie, co ze sobą niosą ostatnie plemiona wolnych (być może nie na długo) ludzi.
Isentor:
I po co wam ten wilkołak... Udamy się jeszcze na północny zachód gdzieś tam powinna znajdować się wioska z tubylcami. Wyłapiemy co się da i będziemy mieli niewolników. Tylko, że ci z wilkołakiem będą tylko spowalniać marsz tak więc wracacie z nim do statku czy idziecie z nami bez niego ?
Niro:
Assasyn spojrzał się na martwego przeciwnika. Był piękny, ale nie można było go zostawić. Zresztą odczuwał pragnienie posiadania jego futra. Wiedział, że takiego drugiego okazu nie ma. Musiałby coś wymyśleć.
- Mam pomysł - rzekł. Zwrok wszystkich uwiesił się na nim - Zdejmijmy teraz tylko futro i spuśćmy krew. Napewno są tu osoby, które to potrafią. To nie zajmie długo, w przeciwieństwie do reszty roboty. Te pazury będzie się wyrywać godzinami! Jak zdejmiemy futro i zabierzemy krew, potnijmy wilkołaka na części. Topór Kozłowa napewno sobie z tym poradzi. Bierzemy kawały do jakiejś torby i już jest lżej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej