Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do Numenoru
Grison:
Greg patrząc na padłą bestię schował miecze i wraz z innymi podszedł do martwego stwora.
-A to cholerna bestia. Silna jak diabli. Ale myślałem, że pójdzie ciężej- powiedział Greg do nieopodal stojącego Kozłowa.
-Taak. Tylko widzisz Greg. Ja nie zastanawiam się nad tym jak trudno było go zabić tylko co można zrobić z cielskiem takiego bydlęcia. Toż to prawdziwy skarb dla kowala- odpowiedział Kozłow wpatrując się w ciało bestii i lekko szturchając je nogą.
-Dla kowala? Oczywiście. Ale również dla myśliwego. Gdybyśmy tylko potrafili umiejętnie ściągnąć z niego skórę- zamyślił się Greg.
Chwilę później łowca odszedł i staną przy innych łowcach...
Niro:
Dyplomata Ohsi podszedł jeszcze na chwilę do martwego ciała wilkołaka. Przyglądał się wypalonej gębie potwora.
- To się nazywa zgaga - zażartwował. Później pomacał sierść Lykanina. Nie była zawszona. Sprawiała wrażenie idealnie czystej. Ciekaw był jak udało się Wampirom zamknąć tego potwora w tej bibliotece. Każdy zdąrzył się przekonać o jego sile, szybkości z jaką zadawał ciosy. - To by się nadawało na idealny dywan - powiedział klanowicz - Kawałek jest zwęglony, ale to dałoby się odciąć.
Zaczął się jeszcze rozglądać po pomieszczeniu. Grupa osób wyciągała właśnie Kozłowa spod regału. Assasyn podszedł jeszcze do IsentoRa.
- Czy oprócz wyniesienia paru kamiennych tablic, to mamy jeszcze coś tutaj do roboty? Co robimy później? Idziemy prosto na statek, a może jeszcze ganiamy za niewolnikami?
MeGorT:
Kiedy wszyscy byli zebrani, nagle przybyła postać, wszyscy wyciągneli broń i się spytali....
- Kim jesteś?
To tylko ja, myśleliście że się mnie pozbędziecie, zostałem ranny, ale jakoś się z tego wyciągnąłem, nie miałem już mikstur bo oddałem ostatnią Deadagorowi...Mógłby mnie ktoś uleczyć? Powiedział MeGorT i podszedł do swoich towarzyszy....
Anmarius:
Co prawda, ja tylko znam czar Lekkie Leczenie, ale myślę, że to chociaż trochę pomoże, stań tu - powiedział Travis, po czym zaczął przywoływać zaklęcie. Po chwili, niebieska poświata ogarnęła ciało Herszta.
- Dzięki, czuję się znacznie lepiej, teraz będę musiał chwilę odpocząć i myślę, że będzie dobrze...
Lees:
Wszyscy stali w milczeniu w ciemnej bibliotece.
-Może byśmy podjęli wreszcie decyzję bo nie widzi mi się stanie w ponurej bibliotece,w jakiejś nawiedzonej świątyni na wyspie opanowanej przez demony.Czas działa na naszą niekorzyść-powiedział wreszcie Lees.
IsentoR odpowiedział
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej