Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa do Numenoru

<< < (42/51) > >>

Anmarius:
Travis, widząc to, szybko przywołał Kulę Ognia i rzucił ją na potwora. Niestety, ten w porę się zorientował i uniknął czaru. Wtenczas Wampir, wykorzystując chwilę nieuwagi, zadał wilkołakowi cios w nogę. Udało mu się, trafił. Potwór zaryczał z bólu i rzucił się na Drago. Wampir uniknął ciosu, lecz Lykanin w ferworze szału, zadał szybki i dosyć mocny cios, który rzucił Drago na ścianę. Wampirowi na szczęście nic się nie stało, wstał i poszedł walczyć dalej. Lykanin zainteresował się Travisem.
- O nie - szepnął - przecież ja nie umiem władać bronią...
Elf, szybko wyciągnął miecz i czekał na cios Lykanina. Ten zadał potężne machnięcie łapą, ale Travis cudem uniknął ciosu i postarał się wbić swoje ostrze w bestię. Ta po prostu, wzięła za rękę elfa, wykręciła mu rękę i wyrzuciła jego miecz. Mag krzyknął z bólu...
- Aaaaa, pomóżcie ! -krzyknął.
Wojownicy, widząc to, rzucili się na bestię...

Kozłow:
Kozłow widząc Travisa, trzymanego przez wilkołaka, ruszył naprzód, z toporem gotowym do zamachu. Ciął Lykanina w łapę, w której trzymał elfa. Monstrum ryknęło głośno i pusciło Travisa. Ten pozbierawszy się uciekł za regał, unikając wściekłych szczęk przerośnietego wilka. Kozłow starał się celować w twarz, ale wilkołak unikał jego dosyć silnych ciosów. Kozłow zamachnął się minął ostrzem o włos od tułowia potwora, wbijając topór w regał z książkami. Próbował wyjąć swą broń, ale ta siedziała za głęboko w drewnie. Wróg zobaczył wysiłki Kozłowa. Kowal popatrzył się mu prosto w jego czerwone ślepia, jarzące się wśród białej sierści, jak dwa rubiny na śniegu. Lykanin potężnym ciosem łap przewrócił regał na ohsiańczyka...  

Niro:
Assasyn wyjął swe miecze i był gotów do walki. Pobiegł na przeciw wilkołakowi. Ten zorientował się o co biega i zablokował swoimi pazurskami atak klanowicza. Natychmiast przeszedł do kontry. Dyplomata Ohsi z trudem blokował kolejne ciosy, aż w końcu zrozumiał, że powtarzanie tej czynności nie ma szans na powodzenie. Ciosy Lykanina były coraz silniejsze, a co gorsza przeciwnik w ogóle nie wyglądał na zmęczonego. Potwór zamachnął się, aby odepchnąć Assasyna, ale ten zrobił błyskawiczny unik. Zadał mocny cios dwoma ostrzami w bok wilka. Bestia wydała z siebie przerażający jazgot. Odwróciła się i z otwardą paszczą rzuciła się na grupę uczestników wyprawy.
- Daj mu trochę ognia do gęby, Travis! - krzyknął Dyplomata Ohsi

Grison:
W tej samej niemal chwili Kapitan Greg ruszył biegiem na wilkołaka. ÂŁowca wiedział, że w zwykłym starciu nie ma zbytnich szans z wielkim pazurami Lykanina toteż gdy tylko do niego dobiegł schylił się i zwinnie przebiegł pod nogami besti nadcinająć tym samym ścięgna w obu nogach wilkołaka. W tejże chwili bestia zaryczała jeszcze straszniej niż niegdyś gargulce i w gniewie zwróciła uwagę na Grega, który zaczął uciekać tak szybko jak tylko potrafił. To był sygnał do ataku dla reszty grupy...

Anmarius:
Travis, zaczął przywoływać Kulę Ognia i rzucił ją w paszczę bestii. Zaklęcie trafiło, a pysk stwora zaczął się palić. W całym pomieszczeniu, słychać było ryki potwora, któremu się paliła paszcza. Trwało to jeszcze trochę, gdyż Lykanin był w ferworze szału i rzucał się ślepo w miejsca, w których widział przeciwników. Lecz oni unikali machnięć łapą wilkołaka. Nagle stwór padł na ziemię z palącą się jeszcze "mordą" i zdechł jak pies.
- To była ciężka walka. Dobrze, że na coś się przydały moje czary - rzekł Travis.
- No tak, dobrze było, a teraz musimy opatrzeć swoje rany - powiedział Assasyn.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej