Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do Numenoru
Isentor:
Ciekawa sprawa z tymi monolitami być może nie wszyscy wiedzą jak ich używać. Może ktoś sprzedał im bajkę o dużej mocy monolitów a paskudy myślą, że to uczyni ich bogami. Na pewno któreś z ras znają ich prawdziwe przeznaczenie. Odwiedzanie innych wymiarów może być przyjemne jak i zarówno przerażające nigdy nie wiadomo gdzie się trafi...
Niro:
Assasyn wędrował trochę dalej, razem z resztą grupy. Każdy wiedział czego ma się spodziewać w bibliotece. 'Jak udało nam się zabić trzy Gargulce, to jakieś siwe psisko nas nie powstrzyma' - powtarzał sobie w duchu Dyplomata Ohsi. Zastanawiał się też, czy w ogóle oprócz paru kamiennych tabliczek, które przydadzą się tylko jednej osobie znajdą coś jeszcze. Słysząc rozmowę między IsentoRem a Dragosanim powiedział:
- Czy ja wiem... demony raczej nie są idiotami, ba to raczej inteligente stworzenia. Skoro to ścierwo potrafi wykryś ewentualne zagrożenie, przenikać do umysłów, to jest raczej trudny przeciwnik. Może chcą użyć tych monolitów, aby zmieszać oba światy, albo sprowadzić swoich kumpli tutaj. Zresztą, i tak się pewnie dowiemy co i jak.
momo:
Momo przysłuchiwał się rozmowie Darkona i Kozłowa. Po chwili włączył się:
- Nie rozumiem co wam z zabicia białego wilkołaka, jeżeli nie potraficie nawet oprawić go odpowiednio. Możecie sobie zabić nawet czarnego trolla, ale bez odpowiedniej wiedzy możecie go conajwyżej zjeść.
Tymczasem w końcu korytarz pojawiły się ogromne stalowe wrota. Tylko jak to otworzyć?
Isentor:
Zapukać rzekł IsentoR lekko się uśmiechając... Następnie zaczął wymachiwać dłońmi tworząc świetlisty pocisk, którym chwilę później cisnął w drzwi. Wrota zaskrzypiały i po chwili runęły na ziemię...
No panowie drzwi otwarte, wchodzimy...
Niro:
Cała grupa znalazła się w olbrzymim pomieszczeniu, gdzie było mnóstwo kamiennych tablic. Pomyśleć, że to wszystko przetrwało ponad 30.000 lat! Jednak później podróżników coś sprowadziło na ziemię. Były to głębiokie ślady pazurów na niektórych tablicach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej