Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do Numenoru
Anmarius:
Cholera, jeszcze tego nam brakowało, Biały Wilkołak. Choć nie wiem, co to jest za "stwór", ale myślę, że będzie nie lada przeciwnikiem. Lecz, dobrze, że nie natrafimy na kolejne zastępy tych "zgnilców", umarlaków. Ciekawe, kiedy się wydostaniemy z tego przeklętego miejsca. Mam złe przeczucia, co do tej biblioteki... - powiedział Travis. W głuchej ciszy świątyni, słychać było czasem głosy dwóch Wampirów, których echa uderzały o ściany pomieszczenia...
Darkon:
- Wilkołak, co? - Darkon podszedł do Kozłowa - ty dobrze wiesz co z wilkołaka można na kowadle przyrządzić. Pamiętaj - on MA BYĂ nasz - uśmiechnął się i popatrzył na innych
Jakoże Drago i stary Wampir skończyli rozmawiać i drużyna dowiedziała się o nowych rewelacjach, ruszyliśmy w dalszą drogę, znalezionym mniejszym korytarzem
Hagmar:
Aragorn podszedł do Travisa.
-Nie wiesz co to wilkołak, pozwól że ci wyjaśnie, wyobraź sobie ''wilka'' stojącego na dwóch łapach tylko wielkości człowieka, to coś jest silniejsze od orka albo nawet bardziej. I uważaj żeby cię nie ugryzł. Rzekł elf.
Kozłow:
Kozłow popatrzył na Darkona.
- On BĂDZIE nasz. Już sobie wyobrażam za ile pójdzie broń z kłami wilkołaka. Ahh... - Kozłow popatrzył w ciemny sufit i rozmarzył się.
- Ej szefie zejdź na ziemię - powiedział Darkon.
Kowal zrobił obrażoną minę, że ktoś śmie go wyrywać z jego marzeń. Po chwili odezwał się do swego zceladnika.
- Swoją drogą.... Zastanawiające są te monolity. Ciekawe z czego są zrobione. Może dałoby się to przetopić?
Darkon zrobił wystraszoną minę.
Kozłow uśmiechnął się nieznacznie, po czym wybuchnął śmiechem.
- Hahah spokojnie, żartowałem.
Dragosani:
Drago pożegnał Tychatatobahima tradycyjnym, wampirzym pożegnaniem. Po czym ruszył w wskazanym przez niego kierunku. Zamierzał dotrzeć do biblioteki. W głębszym poznaniu tajników magiii jego przodków nie przeszkodzi mu ani Biały Wilkołak, ani żadna inna szkarada. Wampir szdł na przedzie grupy, zaraz obok króla. W korytarzy było ciemno, lecz dzięki znajomości zaklęcia Krwawego Błysku nie stanowiło to przeszkody dla Wampira. jego oczy świeciły szkarłatnym blaskiem. Po drodze zwrócił się do króla.
- Co myślisz o tych monolitach? Byłoby całkiem ciekawie odwiedzić inne wymiary. Lecz jeszcze posostaje pytanie, co paskudy zamierzają z nimi zrobić...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej