Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa do Numenoru

<< < (30/51) > >>

Grison:
Nagle przed wszystkimi śmiałkami staną król IsentoR.
-Zbieramy się. Czas wejść do świątyni- powiedział donośnym głosem król.
Wszyscy członkowie drużyny w ciągu kilkunastu sekund ustawili się na przeciw króla.
Wśród nich był Kapitan Greg, który przed chwilą wyszedł z pobliskich krzaków.
-Ach... nareszcie. Wchodzimy. Tylko nie wiem czy mam się z tego cieszyć czy nie. Po tym spotkaniu z gargulcami już nic nie wiem. Straszne bestie- powiedział Greg do nieopodal stojącego Crisisa.
-Nie martw się, w końcu jesteś łowcą- powiedział Crisis kładąc Gregowi rękę na ramieniu.
-Tak, masz rację. Teraz wchodzimy- powiedział Greg pokazująć dłonią na grupę wojowników chodzących do świątyni...

Isentor:
Naszym oczom ukazały się potężne masywne wrota, które blokowały wstęp do wnętrza świątyni.
Spójrzcie na te łańcuchy oraz belki ktoś się chyba postarał by nikt już nigdy nie wszedł do środka. ÂŚciągnijcie belki ja potraktuje te łańcuchy kulą ognia.
IsentoR zrobił tak jak uczynił, rzucił płonącą kulą w stronę łańcuchów gdy te nabrały odpowiedniej temperatury pozostali zebrani potraktowali je z mieczy...zerwane krzyknął jeden z nich.
ÂŁapcie za wrota otwieramy...

Anmarius:
Travis, złapał za wrota, razem z innymi. Zaczęli ciągnąć. Okazało się to bardziej męczące, niż myśleli. Jednak, po jakimś czasie, uporali się z wrotami. Elf wypowiedział ostatnią modlitwę w myślach, po czym ruszył w głąb świątyni za pozostałymi członkami grupy...

Isentor:
Za wrotami ujrzeliśmy jedynie mrok oraz wyczuliśmy zapach śmierci...IsentoR wystrzelił w górę pocisk magiczny, który eksplodował rozbijająć się na tysiące innych małych święcących kul, które oświetliły ogromną komnatę. Wtenczas wszyscy zamarli z przerażenia... Znajdowaliśmy się w przeogromnej sali przepełnionej po brzegi nieumarłymi począwszy od zombie po różnego rodzaju ożywieńców oraz szkielety.
Panowie wycofajcie się powoli, tylko bez gwałtownych ruchów.
Powolnym krokiem zaczeliśmy się wycofywać wtenczas jeden z nieumarłych zauważył nas, wydał okrzyk...
Wszystkie istoty z sali skierowały wzrok na małą grupkę "ludzi" po czym ruszyły do ataku.
Szybko wycofać się do wąskiego korytarza uformujcie szyk nie wychylać się łucznicy celujcie w głowy.




P.S.
Nieumarłych jest około 200...

Niro:
- Jasna cholera! - krzyknął Assasyn patrząc na całą armię ożywieńców.
Na samym początku wycofał się aż na sam koniec grupy. On i tak nic by nie zdziałał, bo taka ilość wrogów nawet dla najlepszego wojownika byłaby po prostu zabójcza. Gdy wszyscy byli w wąskim korytarzu zaczęło się robić ciasno. Na szczęście ożywieńcy mieli kłopot z przejściem.
- Szybko, szybko, szybko! - krzyknął Dyplomata Ohsi cały czas wycofując się.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej