Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do Numenoru
Anmarius:
Travis, zorientował się, że gargulca nie ma, wszystkie zostały zabite. Obejrzał się dookoła i w oddali zobaczył towarzyszy wyprawy. Musiał złapać oddech i opatrzyć rany. Liczne zadrapania, zdobiły jego ciało, a szata została dosyć mocno rozszarpana. Zaczął zmierzać w kierunku króla. Gdy doszedł, zapytał się:
- Królu, teraz zrobimy odpoczynek? I czy w ÂŚwiątyni Numenoru, czego możemy się spodziewać? Gargulców, czy potworów, które przekraczają wszelkie wyobrażenia? - zapytał Travis.
- Ech, muszę sobie w końcu kupić jakąś zbroję, gdyż ta szata jest rozszarpana - szepnął, po czym zaczekał na odpowiedź króla...
Isentor:
Musimy odpocząć i opatrzeć rany. Zostaniemy tutaj około godziny później wznawiamy marsz, znajdujemy się już praktycznie na polanie a przed nami znajduje się rzeka więc jesteśmy coraz bliżej celu. Hmm Travisie skąd ja mogę wiedzieć co spotkamy w świątyni ?
Niro:
Dyplomata Ohsi nie miał ochoty marnować drugiego eliksiru uzdrawiającego. Chciał go zachować, gdy będą w świątyni. Jeszcze nie widział tak wymagających przeciwników. Przynajmniej mógł się poszczycić zabiciem jednego. Podszedł do Travisa, gdyż jeszcze miał kilka ran.
- Travisie, czy mógłbyś mnie uleczyć? - spytał.
Grison:
ÂŚmiałkowie postanowili odpocząć i zregenerować siły na miejscu. Kapitan Greg patrzył na krzątających się towarzyszy. Jeden pomagał drugiemu. Greg siedział przy małym pniu padłego drzewa. W pewnej chwili zobaczył trupy gargulców i postanowił się im bliżej przyjżeć. Walka z bestiami bardzo go wyczerpała, a w czasie niej nie miał zbytnio czasu na przyglądanie się tym stworom. Tak więc nie czekając dłużej podszedł do jednej z padłych besiti i zacząłł się przyglądać. Martwe gargulce wyglądały jak uśpiona śmierć. Ich martwe truchła wyglądały tak jakby zaraz miały powstać i nadal walczyć. Po jakichś 5 minutach oględzin Greg odszedł i siadł przy innych łowcach...
Dante:
Dante siedział na polanie i opatrywał rany, które zadał mu Gargulec. Jego kórtka była rozszarpana. Wziął stare nici które miał w kieszeni , naplótł je na igłe i zszył starą kórtkę. Niedaleko siedział Kozłow. Podszedł do niego i rzekł uprzejmym tonem " Drogi Kozłowie wszystko w porządku?" Na co Kozłow odparł mu...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej