Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa do Numenoru

<< < (26/51) > >>

momo:
Momo stojąc jak wryty, podziwiał spryt i siłę gargulców. Patrząc jak bestie bez problemu powalają najbieglejszych wojowników Marrantu, nawet nie ważył się zbliżyć do tych stworzeń. Ich skóra była jak kamień, nawt najostrzejszym mieczem, czy największym toporem nie szło jej przebić, co dopiero jego mizernym mieczykiem. W pewnym momencie doznał olśnienia.
- Jedynym naprawdę organicznym punktem gargulca jest oko, tak, ślepy gargulec to martwy gargulec. - Pomyślał, po czym od razu dobył swojego łuku.  Wymierzył w stronę potwora. Mimo, że łucznikiem był doskonałym, w tej chwili ręce drżały mu jak galareta. Z przerażenia. Wiedział, że kiedy wypuści strzałę nie będzie już odwrotu. Nagle gargulec powalił na ziemię MeGorT'a. Już zamierzał wgnieść go w ziemię, kiedy o jego głowę otarła się strzała elfa. - cholera, pudło - monstrum szybkim ruchem odwróciło się w jego stronę i zatopiło w nim swoje krwistoczerwone ślepia. Serce elfa biło jak dzwon, czuł się jakby patrzał w oczy samemu beliarowi, jednak zdołał opanować emocje, wyszarpnął z kołczanu drugą strzałę i z ogromną precyzją wystrzelił prosto w źrenicę bestii. Po wyspie rozległ się straszliwy ryk, a oko wypłynęło niczym lawa z wulkanu zżerając kamienną skórę. Bestia zawyła niczym setka wściekłych ścierwojadów, z piskiem tak głośnym, że uszy elfa ledwo mogły to wytrzymać. Zanim się spostrzegł, wyrosła przed nim szara sylwetka potwora. Szybko dobył miecza i zasłonił się przed ciosem, ale potężna łapa potwora zmiotła go z kamienia na którym stał, po czym zarył o ziemię jakieś 5 metrów dalej. Leżał bezwładnie, zdany na łaskę potwora, lub na pomoc ze strony drużyny...

Isentor:
Dwie bestie były zajęte walką z pozostałymi członkami wyprawy. Trzeci gargulec zwrócił uwagę na stojącego w oddali IsentoRa po czym zaczął lecieć w jego stronę. Król stał bezruchu oczekując na zbliżającego się przeciwnika. Gdy napastnik zbliżył się na odpowiednią odległość IsentoR wykonał ruch swym kosturem po czym wystrzelił w jego stronę zaklęciem bryła lodu. Gargulec oberwawszy pociskiem spadł na ziemie i doturlał się pod nogi maga. Jego ciało było teraz odpowiednio zmrożone by móc to wykorzystać. Król przez chwilę skupił się a następnie przywołał z nieba deszcz ognia, spore ogniste pociski uderzając o zmrożoną skórę gargulca zaczęły ją osłabiać. Nagle skóra zaczęła pękać zdezorientowany demon rzucił się ze szponami na IsentoRa lecz ten wykonał szybki unik po czym cisnął w gargulca "tchnieniem śmierci". Osłabiona bestia padła na ziemie i już nie miała siły podnieść swego ciężkiego ciała. Król zbliżył się do niej i wbij gargulcowi kostur w oko tym samym raniąc jego mózg...bestia zdechła.

Grison:
Tymczasem inna część śmiałków nieudolnie próbowała powalić drugiego z Gargulców. Najpierw do besti podbiegł Boba Fett udeżając potwora swym mieczem. Lecz zanim ktokolwiek zdążyłby się objejżeć przywódca gildi leżał juz na ziemi kilka metrów dalej.
Wtem Greg popatrzył na Fetta i podał mu rękę aby pomóc wstać.
-No nie tak nie można. Te bestie są już nie do zniesienia- powiedział Greg.
W tejże chwili Boba, Crisis i Greg ruszyli razem na gargulca. Pierwszy cios zadał Greg i równie szybko jak zaatakował, leżał na ziemi z ogromnym bólem głowy. Tymczasem pozostali łowcy nie dawali spokoju piekielniej bestii. A Greg jak tylko jako-tako doszedł do siebie postanowił im pomóc.
ÂŁowcy skorzystali z pomysłu nieopodal stojącego momo i postanowili oślepić stwora.
Podczas gdy, Crisis, Fett, LONYSARD oraz inni zajmowali uwagę bestii, Greg podszedł stwora od tyłu i wykorzystując swą umiejętnosć akrobatyki wskoczył potworowi na kark kłując mieczem na ślepo.
W pewnym momencie kreatura została pozbawiona oka i w całym lesie można było usłyszeć potworny wrzask piekielnej istoty. W tejże chwili potwór zaczą trząść się na lewo i prawo tymsamym zrzucając Grega z grzbietu. Pozostali łowcy kożystając z okazji zaczęli umiejętnie okładać potwora silnymi ciosami oręża lecz i to nic nie dawało.
-Musimy go całkowicie oślepić- krzyczął Greg trzymając się za żebra, które zapewne były stłuczone.

Niro:
Assasyn widział jak IsentoR zabija Gargulca. Co prawda, on nie mógł nawet myśleć o Ognistym Deszczu, czy Tchnieniu ÂŚmierci, ale doszedł do wzniosku, że uszkodzenie mózgu jest dobrym pomysłem. Kozłow tymczasem walił swym toporem w kark, usilnie próbując przebić skórę potwora. Nie udawało się, mimo tego, że uderzenia były naprawdę mocne. Poza tym wyglądało na to, że bestia zaraz będzie chciała odlecieć, a to oznaczało niechybną śmierć. Dyplomata Ohsi teraz stał na plecach bestii. Trudno mu było utrzymać równowagę, a więc wszybko skoczył na kark potwora. Ten zaryczał z bólu. Klanowicz jeszcze parę razy zadał cierpienie przeciwnikowi. Zeskoczył z niego i podbiegł naprzeciw niemu. Teraz wyjął swój Szelest ÂŚmierci i włożył go w oko potwora. Ten zarył tak, że nawet drugi Gargulec wydawał się być przez chwilę oszołomiony. Klanowicz docisnął ostrze głębiej. W końcu broń aż do rękojeści była w głowie wroga. Assasyn z satysfakcją patrzył na śmierć przeciwnika. Wyjął miecz, który był cały we krwi.
- Tak się to robi - rzekł do Kozłowa.

momo:
Tymczasem momo pozbierał się z ziemi. Miał szczęście, że Kozłow swoim szturmem na kark potwora, odciągnął jego uwagę. Teraz został jeszcze tylko jeden, z którym nieopodal walczyli łowcy nagród. Pobiegł szybko w tamtą stronę, przyjął pozycję dogodną do tak zwanego snajperskiego strzału i dokładnie wymierzył w głowę potwora. Nie musiał długo czekać na odpowiedni moment. Kapitan Greg zaszedł potwora od tyłu, a kiedy przyrżnął w gargulczą nogę, rozwścieczona bestia chcąc skontrować uderzenie odwróciła się do tyłu. Nieświadoma zasadzki pokraka, dostała strzałę prosto w drugie oko. Zostało jedynie dokończyć jej marny żywot, jednak momo po tym strzale  odrazu przeszedł w pozycję poziomą, czyli poprostu położył się na spalonej doszczętnie trawie i zbierał siły by za moment znowu wstać, wyruszyć w dalszą drogę. Gdy zamykał oczy, wciąż jednak widział wpatrzone w niego diabelskie ślepia. Nigdy wcześniej nie spotkał tak przerażających stworzeń. Nawet demon wydawał się przy nich potulną owieczką, a najstraszniejsze było to, że ich przygoda dopiero się rozpoczęła. Elf nawet bał się pomyśleć, co czeka ich w świątyni. Znamienitej świątyni Numenoru...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej