Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa Bandytów i ÂŁowców Nagród
Grison:
Kapitan Greg podszedł do stojących obok siebie MeGorT-a i Artiego i włączył się do rozmowy.
-Wiecie ilu wogóle ten Maris ma strażników i co najważniejsze kim oni są?
-Jak to kim oni są?- zapytał Arti
-Normalnie. Czy są to zwykli żołdacy najęci ze straży miejskiej czy może ktoś z górnej półki?
-Nie rozumiem.- powiedział MeGorT
-No wiecie. Paladyni, Najemnicy, Gladiatorzy. Kto wie kogo mógł nająć taki bogaty kupiec jak on.
Greg stał i patrzył z zaciekawieniem na twarze pozostałych.
MeGorT:
Assasynie, Darkenie uspokójcie się....Beliar was opętał czy co tu MeGorT się zaśmiał....Marisa nie zabijemy bo mam do niego pewien cel...Teraz zwrócił się do Grega...Jestem pewien że Maris nie będzie miał wielu strażników a już na pewno nie tylu ilu nas jest. Z tego co udało nam się zdobyć (informacje) to jest to fakt bardzo bogaty kupiec, lecz bardzo skąpy. Jestem pewny że nawet w ochronę nie zainwestował.
Wieczór się już zbliżał...wszyscy oczekiwali karawany, kupca i obstawy. Wszystko przebiegało według planu, noc miała się zbliżać...wszyscy byli lekko podenerwowani lecz naglę za zakrętu widać było jakiś hałas....zbliżała się karawana.
Wszyscy zająć pozycję krzyknął MeGorT!
Assasynie i Arti zajmijcie się ostrzeliwaniem z łuków...
Reszta idzie za mną... Ja z Darkenem wyjdę im na przód a reszta zajdzie ich od tyłu....
Lenosis podaj lunetę....hmm tak jak przypuszczałem 3 strażników z przodu i 2 z tyłu i do tego te marne uzbrojenie...typowe dla Marisa...haaa. Dobra tak jak mówiłem Ja i Darken biorę tych trzech a reszta tych dwóch od tyłu. Assasynie dopilnuj aby nam Maris nie zwiał. Bracia do dzieła!!!...tylko nie schrzańcie wszystkiego....
Niro:
Assasyn był bardzo ucieszony. Jego zazwyczaj wolną od wszelkich min twarz pokrył uśmiech. Darkenowi również. Oboje nie mogli się doczekać, aż ubiją jakiegoś strażnika. Bandyta razem z Artim napięli łuki. Gdy Maris ze swoją karawaną się zorientowali co się dzieje, zaczęła się wielka walka. Bandytów było o wiele więcej niż strażników, więc nie mogli się skupić na walce. Assasyn wystrzelił 3 strzały do jednego strażnika, bardzo blisko położonego. Oczywiście wszyscy nawet nie pomyśleli o Marisie, który ukradkiem uciekał z rzeźni.
- Ja w krzakach już się nie przydam - powiedział Assasyn do Artiego. Przypilnuj wszystkiego.
Bandyta schował łuk i wyjął miecz. Wybiegł przed Marisa.
- Gdzie my się wybieramy?
Mimo, że kupiec próbował za wszelką cenę obiec bandytę, ten zagradzał mu drogę. Gdy byli wystarczająco blisko siebie Assasyn uderzył kupca w nos. Mimo wszystko było mu mało. Uderzył Marisa w szczękę i parę razy w brzuch. Zobaczył, że kupiec ma dość, więc chwycił go i rzucił na ziemię. Wyraźnie poturbowany leżał nieprzytomnie.
- Teraz już nie uciekniesz - uśmiechnął się Assasyn.
Wyjął miecz i rzucił się w wir walki.
Grison:
Tak jak powiedział MeGorT wszyscy zająwszy swe pozycje rzucili się do ataku. Greg podbiegł do jednego ze strażników i wziął zamach lecz nagle strażnik dziwnie się zachwiał i upadł prosto na ostrze Grega.
Kapitan spojżał ze zdziwieniem na truchło strażnika ,w które była wbita strzała. W tej samej chwili spojżał na Assasyna ,który wykonał przyjazny gest w kierunku Grega.
Po tym szybko spojżał na resztę grupy...
Darken:
Bandyci wyskoczyli z wrzaskiem.Koń wystraszony kopną strażnika który przewrócił się.Darken wykorzystał sytuację i wbił topór w plecy strażnika.MeGorT w tym czasie zdążyć powalić potężnym ciosem dwóch strażników.
Darken po bitwie upuścił krew strażnikom i łącznie zdobył 25 litrów krwi
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej