Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa Bandytów i ÂŁowców Nagród
Arti:
- Oczywiście, że je mam. - odrzekł Arti - Miałem ich użyć jako rozpałkę, ale to co na nich jest napisane jest takie słodkie - zażartował. Po czym wstał, poszedł do Kapitana Greg'a.
- Hej Greg.
- Mamo no, nie chcę iść dziś do klasztoru, a poza tym misio mi się zgubił.
- Udam, że tego nie słyszałem.... GREG!!
- AAAAAAAAAA!! Co jest?!
- Jak zjawi się karawana to nie zabijaj Marisa. MeGorT ma do niego chyba jakieś plany.
- Tia... Jasne, ale daj mi spać.... Hrrrrrrrrrr....
Po czym Arti udał się do innych gdzie odegrały się podobne scenki..... Gdy wszyscy byli powiadomieni, Arti udał się do MeGorT'a i zameldował, że rozkaz wykonany.
- A tak z ciekawości... Na co Ci te listy?
Niro:
Assasyn siedząc przy ognisku usłyszał polecenia MeGorTa. Słysząc, że Maris ma pozostać żywy, a w dodatku Arti zabrał mu listy miłosne zrozumiał o co chodzi. Sam również nie mógł spać więc cały czas spoglądał na drogę.
- Skoro nie wezmę Marisa jako zakładnika może się obejść bez tego. Równie dobrze mogę nadal udawać klijenta, a wy nagle za krzaków zaczniecie do nich strzelać. Wątpię, czy strażnicy będą się mną przejmować. Oczywiście, jeśli zrozumieją o co chodzi. Gdy zacznie się cała akcja ja przypilnuję Marisa, aby nie uciekł. Zawsze lepiej nie dawać strażnikom nawet wyciągnąć broni, niż pozwolić im na jakąkolwiek walkę. Nie martw się, poradzę sobię.
MeGorT:
Listy są mi potrzebne, a po co to jeszcze zobaczysz....
Assasynie nie będziesz udawał żadnego klienta, po prostu zataimy się i zaatakujemy parę osób od tyłu, parę od przodu. Zawsze możesz mieć cały czas na oku karawanę i pilnować, aby Maris ukradkiem nie uciekł. Nastał poranek, parę osób poszło coś upolować na śniadanie...czekaliśmy na kupca. Jednak ten miał nadjeżdżać dopiero przed wczesnym wieczorem co wynikało z jego planu.....
Darken:
Darken bardzo zdenerwowany podbiegł do MeGorta i powiedział.
-Ale dlaczego nie mamy zabijać Marisa?
-Bo ja tak każe! Zabieraj ten topór i siadaj w tamtych krzakach!
-Ale ..-Darken umilkł-No przynajmniej zabije strażnika-Powiedział cicho.
Niro:
Assasyn był również poirytowany. 'Po co mamy tu czekać na niego jeden dzień? Co my będziemy przez ten czas robić'? - pomyślał.
Wszyscy spali, lub czasami wychodzili w głąb lasu załatwić potrzebę. Assasyn tymczasem cały czas spoglądał na drogę.
- Mogłem przynajmniej wziąść sobie piwo, albo wino.
Tymczasem powoli zbliżał się wieczór. Wszyscy zaczęli szykować swój oręż.
- No, to zaraz się zacznie - powiedzaił Assasyn
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej