Tereny Valfden > Dział Wypraw
Atak Krasnoludów
Dragosani:
Dragosani widząc co się stało z żoną podbiegł do niej. Po drodze bez litości zabił winnego Krasnoluda.
- Nic Ci nie jest? - spytał i dotknął klatkę piersiową żony - Pęknięte żebro - mruknął - Musimu się dostać do miasta - wziął żonę na ręce i podbiegł do najbliższego Mauren'a
- Pomożesz mi? ÂŻona jest ranna. Musze ją zabrać do miasta - Mauren dziwnie patrzył na Wampira i rzekł:
- U was w Marancie do boju idą nawet niewiasty?
- Później Ci wyjaśnie. Chodź - Mauren zwołał kilka towarzyszy i ruszyli w kierunku miasta...
Boba Fett:
Grupa Maurenów, która pomogała zanieść żonę Dragosaniego do Górnego Miasta, zmierzała powolnymi krokami do celu. Gdy byli już na miejscu i zanim zdążyli kogoś zawołać, brama zaczęła się sama otwierać. Pierwsze, co wojownicy zobaczyli, to postać odziana w czarną zbroję i hełm. Osoba ta zaczęła powoli zakładać na nadgarstek swoje ,,szpony", a po chwili zdjęła łuk.
- Fett... - szepnął Dragosani.
- Pospiesz się, Wampirze. Ta brama nie będzie tu otwarta cały dzień.
Czarnoskórzy mężczyźni bez słowa wnieśli Metztli do środka, a Dragosani stanął obok łowcy nagród.
- Tak się zastanawiałem, gdzie Cię poniosło. Przez myśl przeszło mi nawet, że uciekłeś - powiedział ironicznie i z uśmieszkiem, a potem dodał - W końcu to nie Twoja wojna, prawda?
- To moja sprawa, czy będę tu walczył czy też nie - odparł chłodno Samotny ÂŁowca, wyciągnął zatrutą strzałę z kołczanu i ruszył naprzód.
Brama powoli opadała, a Dragosani ciągle patrzył na łowcę nagród.
- Fett - zawołał po chwili.
- Zajmij się sobą, Wampirze, i nie przeszkadzaj mi w mej powinności.
Dragosani szybkim krokiem podbiegł do Przywódcy Gildii Samotnych ÂŁowców.
- Pomogę Ci, nie...
- Nie potrzebuję pomocy - przerwał mu łowca. - Umiem doskonale sam o siebie zadbać.
- Domyślam się, że umiesz, ale razem mamy większe szanse...
- Ty masz większe - znów mu urwał w pół zdania.
Samotny ÂŁowca napiął cięciwe i puścił strzałę. Trafił w obojczyk jednego z biegnących ku strażnikom krasnoludów. Nie martwił się, czy przeciwnik dobiegnie do swojej ofiary. Wiedział, że najeźdżca ma niespełna minutę życia. Wolnym krokiem szedł naprzód i co chwila puszczał pociski. Gdy już doszedł do większej grupki walczących, schował swój ÂŁuk Draka i wyciągnął lśniące, srebrzyste ostrze.
Jeden z krasnoludów podbiegł do niego z zapałem i machnął swoim dość długim, jak na jego rozmiary, mieczem. Samotny ÂŁowca w ostatniej chwili zablokował niespodziewany atak, klękając na jedno kolano i unosząc własną broń do góry. Stali tak kilka sekund, gdy wreszie Fett zamachnął się wolną lewą dłonią i wbił w brzuch krasnoluda trzy ostrza zamocowane na nadgarstku. Uścisk zelżał, a z ust przeciwnika zaczęła spływać krew. Przywódca Gildii Samotnych ÂŁowców podniósł się i kopnął na ziemię umierającego Krasnoluda. Wnet skądś nadleciał zabłąkany pocisk - bełt albo strzała. Odbił się od jego zbroi i upadł. Jeszcze kilka, a mój pancerz tego nie wytrzyma, pomyślał. Chwycił mocniej rączkę miecza i ruszył naprzód.
_Snopek_:
Dzięki posiłkom i wyprowadzonemu dzięki nim kontratakowi krasnale zaczęły być wypierane z powrotem w stronę z której przeprowadzili swój atak. Do potyczki przyłączyli się także Paladyni wraz z strażą tak iż opór niziołków słabł z każdym momentem. Widząc że szale zwycięstwa zaczynają się przechylać na korzyść ludzi Snopek postanowił oddać się temu co kochał robić, zamienił się w ÂŁowce. Po mieście błądziło niemało zagubionych krasnali poruszających się samotnie lub w małych grupkach, teraz stali się oni jego zwierzyną.
Przemierzając samotnie wąskie uliczki, kryjąc się w mroku szedł powoli wypatrując swej ofiary. Nagle zza rogu usłyszał rozmowę dwóch postaci którzy kłócili się ze sobą, wychylił się troszkę i teraz zauważył dokładnie wojowników.
- Mówiłem ci żebyśmy nie odłączali się od oddziału, teraz siedzimy po uszy w bagnie.
- Ciszej, przynajmniej dorobiliśmy się tu małej fortunki, nie widziałeś jaką fortun...
Krasnal nie zdążył dokończyć gdyż powietrze przeszył pocisk trafiając krasnala w okolice serca. Siła uderzenia zwaliła go z nóg a po kamiennej posadzce rozsypały się złote monety. Drugi wojownik rozglądnął się panicznie, wyciągnął pocisk i zaczął iść powoli w miejsce z którego padł strzał. ÂŁowca zaszedł go od tyłu skradając się w jego kierunku z każdym centymetrem słyszał dokładniej jak gorączkowo oddycha jego ofiara. W końcu znalazł się na tyle blisko by wyprowadzić pchnięcie które przeszyło brzuch przeciwnika na wylot, gdy ten opadł z nim na kolana Snopek wyciągnął nóż i powoli poderżnął mu gardło. Później pchnął niziołka z pogardą na ziemie i nie oglądając się za siebie ruszył dalej.
Sado:
Oddziały krasnali powoli były coraz mniejsze. Maureni wykazywali się niezwykłą kondycją. Jeden z nich właśnmie uciął głowę jednemu z pokurczów. Sado uśmiechnął się i wbił jakiemuś krasnalowi sztylet w ramię. Krasnal zgiął się w pół, lecz po chwili wyprostowałsię i oddał Lordowi Sado w brzuch. Sado upadł na ziemię. Wściekły przbił krasnala "lodową lancą".
WaldeK:
WaldeK po rozkazie rdr.a ruszył do ataku. Z początku Waldkowi szło bardzo dobrze ponieważ dobiegał do mniejszych grup 1-2 osobowych aby mieć większe szanse. Krasnoludy szły jeden za drugim. Dobra passa długo nie trwała ponieważ nagle natkną się na ciężko zbrojnego krasnoluda. Po jego bliznach na twarzy było widać, że jest doświadczonym wojownikiem i wiele przeszedł w swoim życiu. WaldeK nie mając wyboru ruszył do ataku lecz ten bez problemu zrobił unik. Po krótkim atakowaniu Waldka i odpieraniu ciosów przez krasnoluda przyszła kolej na zmianę. Teraz WaldeK musiał odpierać ciosy krasnoluda. Z początku Waldkowi jeszcze jako tako się udawało odpierać jego ciosy lecz później krasnolud niespodziewanie machnął toporem po nogach robiąc ranę ciętą i powalając Waldka na ziemie. WaldeK widząc, że krasnolud przymierza się do ostatecznego ciosu przeżegnał się w znak innosa gdy nagle zauważył, że krasnoludowi odpadła głowa. Ciało krasnoluda padło na ziemie a za nim wyłoniła się postać Maurena. WaldeK był tak wdzięczny, że nie wiedział jak by mógł ją okazać więc powiedział "dziękuję ci bracie" po czym wypił miksturę leczniczą którą miał za pasem aby wyleczyła mu jego ranę na nodze i ruszył dalej walczyć z krasnoludami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej