Tereny Valfden > Dział Wypraw
Atak Krasnoludów
MeGorT:
...Bandyta wielce się ucieszył kiedy do z odsieczą przybyli Maureni. Herszt był bardzo związany z tymi osobnikami. Zresztą jego prababka wyszła za mąż za maureńczyka. Dlatego nosił w sobie ich krew. Razem z innymi czarnoskórymi wojownikami walczył z krasnoludami. Był wyłącznie tylko zaniepokojony sprawami prywatnymi Boby z Maureńczykami. Mogło to źle wpłynąć na walkę przeciw krasnoludami...
Sado:
Sado choć zmęczony trochę walką, próbował dalej unicestwiać wrogów. Nagle oberwał od jakiegoś krasnala młotem. Choć cios nie byłsilny Sado upadł na ziemię. Jakiś Mauren podbiegłdo niego i zabił krasnala. Podał rękę Lordowi Sado i pomógł mu wstać. Sado uśmiechnął się i kiwnął głową na znak przyjaźni. Wyciągnął sztylet. Krasnoludzkie oddziały stawały się coraz mniejsze.
- Wkrótce ta wojna się skończy - krzyknął Sado zabijając kolejnego krasnala
Kapi Pogromca:
Kapi Pogromca był już bardzo zmęczony, ale mimo tego dalej zabijał krasnali wraz ze swoimi przyjaciółmi. Miał kilka ran ciętych od bełtów, które na samym początku bitwy gęsto padały na Ombros i pełno siniaków od młotów. Gdyby nie maureni to by było po nas - pomyślał - już dawno by się skończyła walka. Krasnali powoli ubywało. Maureni, którzy dopiero zaczęli walke mieli jeszcze bardzo dużo sił w przeciwieństwie do marańczyków i krasnoludów.
Metztli:
- No nie! Złamałam sobie paznokieć... To twoja wina pokurczu! - warknęła wampirzyca i wbiła miecz w twarz krasnoluda... - Wiesz co? Rozbrajasz mnie - zaśmiał się Dragosani, odcinając głowe krasnoluda. - No nie, ich nie ubywa... Rozmnażają się po kątach czy jak? - zezłościła się wampirzyca ledwo parując cios młotem... Zauwarzyła że Maureńczycy jakoś dziwnie na nią patrzą i jakby bali się przebywać bliżej niej - No przecież was nie pogryze - zaśmiała się wbijając miesz w plecy krasnoludowi który właśnie atakował rannego czrnoskórego...
Walczyła z jednym z pokurczy, gdy poczuła silne uderzenie w klatkę piersiową... Upadła, plując krwią....
Sado:
Sado zauważył ranną Metztli, która leżała teraz na ziemi, lecz nie mógł jej pomóc, gdyż otaczały go krasnoludy. Zdenerwował się i miotnął w nich "wirem". kilka poleciało w powietrze i uderzyło o ziemię. Sado westchnął. Wyciągnął sztylet i wepchnął jednemu z krasnali prosto w gardło...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej