Tereny Valfden > Dział Wypraw

Atak Krasnoludów

(1/8) > >>

Isentor:
Dzień zapowiadał się spokojnie jak w każdy ranek IsentoR przechadzał się po murach obronnych Ombros podziwiając budzącą się do życia naturę. W pewnym momencie spostrzegł, że zamarła cisza, nawet ptaki ucichły lekko go to zaniepokoiło. Pobiegł po lunetę wróciwszy na mury miasta spoglądną przez nią a oczom jego ukazała się nadciągająca armia krasnoludów. Alarm, ogłosić alarm wrogowie nadciągają...
Bramy miasta zostały zamknięte wszyscy, którzy akurat znajdowali się w nim zostali poproszeni o pomoc w walce...

_Snopek_:
Snopek który wrócił z polowania na wampiry przed czasem i obecnie siedział w swym domu popijając gorzałkę usłyszał alarm. Szybko ubrał zbroje i wyruszył na mur. W oddali spostrzegł poruszającą się powoli armie, musiały to być krasnoludy. Zły czas nastał na oblężenie kiedy większość wojowników ruszyło na wyprawę, na murach było niewielu wojowników. ÂŁowca szybko dostrzegł króla i rzekł:
- Panie sytuacja zdaje się być beznadziejna.
- A ty co tu robisz myślałem że jesteś na wyprawie.
- Zawróciłem z kilkoma wojownikami kiedy wyprawa okazała się jednym wielkim niepowodzeniem, nie zamierzałem nadstawiać karku razem z szaleńcem który niby prowadzi wyprawę a tak naprawdę nie dba o tych którzy mu podlegają.
Zresztą to teraz nie ważne musimy się zająć obroną dopóki nie oni nie wrócą, mam tylko nadzieje że w jednym kawałku.

momo:
Momo akurat przebywał na posiadówie w spelunie hazardu, kiedy z zamku zadydniły rogi wzywając do walki. Od razu ogarnęły go czarne myśli, wiedział jakie istnieje niebezpieczeństwo ze strony krasnoludów, tak i również o tym, że większość wojowników Ombros udała się w góry by polować na wampiry. Sytuacja była kiepska, tak więc wstąpił po drodze do swojej hatki, narzucił łuk na plecy i czym prędzej udał siędo głównej bramy. Był tam już król IsentoR i kilku innych rycerzy którzy powrócili z wyprawy wcześniej. Zwrócił się do króla:
- Wiem Panie, że jestem bandytą i usługami takich zazwyczaj pogardzasz, ale tym razem mamy wspólnego wroga. Jeżeli krasnoludy was pokonają to i naszego obozu raczej nie oszczędzą. Jeśli pozwolisz udam się po moich kompadres i razem spróbujemy utrzymać zamek do powrotu reszty rycerzy. Odmowa z ich strony byłaby conajmniej nierozważna, więc na pewno nam pomogą...
Po chwili zwrócił się do Snopka:
- Powiadasz że Dragosani wpadł w szał. Zdarza się u wampirów jednak Dragosani to stary weteran który odkąd go znam kierował się rozwagą i doświadczeniem, a nie bezmyślną rządzą zemsty. No cóż, miejmy nadzieję że opanują sytuacje i powrócą cali i zdrowi, razem z Metztli i łbem Kagana na kołku.

ryz:
Ryz usłyszał ze ludzie panikują krzycząc: ,,AAAAAAAAAAAAAA!!!!! Krasnoludy!!!!!!!''. Więc szybko chwycił swój mały topór i ustawił się na placu z innymi wojownikami.I powiedział: ,, prawie mnie omineła niezła zabawa  ''. Poczym przygotował topór do roztrzaskania pierwszej lepszej głowy krasnoluda.

Isentor:
Armia wroga zebrała się pod murami miasta...IsentoR rozkazał wszystkim łucznikom oraz magom zająć miejsca na murach. W tym samym momencie oddział wroga zaczął się przegrupowywać król zauważył, że zza krasnali wyłaniają się katapulty. Wszyscy do broni rzekł IsentoR, zebrane na murach oddziały rozpoczęły ostrzał jednak krasnoludy padały dopiero po kilku trafieniach strzałą bądź pociskiem magicznym wtem katapulty wystrzeliły masa płonących pocisków kierowała się w kierunku Ombros. Pierwszą falę uderzeniową IsentoR zatrzymał magiczną tarczą jednak pociski były wystrzeliwane w szybkim tempie z dużej liczby katapult sam nie mógł odeprzeć ataku ich wszystkich, niektóre z pocisków niszczyły mury miasta inne wybuchając w jego wnętrzu zabijały obywateli. Król posłał posłańca z wiadomością do swojego przyjaciela po czym powrócił do ostrzału wroga.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej