Tereny Valfden > Dział Wypraw
Atak Krasnoludów
_Snopek_:
Wymiana ognia trwała nadal, a wielu krasnoludów poległo na przedpolu Ombros. Taką cenę zapłacili najeźdźcy za przekroczenie fosy. W pierwszych szeregach niziołków stali wojownicy osłaniający tarczami pobratymców którzy starali się zasypać wodną przeszkodę. Na nieszczęście obrońców przynosiło im to coraz lepsze efekty. Przy tym obstrzał z katapult trwał nadal, król chronił główną bramę przed pociskami jednak nie mógł ocalić reszty fortyfikacji. Mury które po wielokrotnym trafieniu zaczęły się kruszyć i można było w nich dostrzec szczeliny. Zaniepokojony Snopek podszedł do króla i powiedział:
- Jeśli krasnale sforsują fosę i bramę będziemy musieli się wycofać , w jednym miejscu w murze powstała dosyć poważna szczelina przez którą mogli by wtargnąć wrogowie dlatego jeśli pozwolisz panie zbiorę parę osób i postaramy się zabarykadować to przejście. Myślę też że powinniśmy wzmocnić bramę gdyż bez lepszej ochrony przy użyciu tarana może zostać zniszczona zbyt szybko.
Rozmowę przerwał ognisty pocisk który właśnie uderzył w pobliską wierzę, wokoło posypały się kamienie a drewniany dach stanął w płomieniach.
WaldeK:
WaldeK gdy wstał rano to usłyszał jakieś przeraźliwe krzyki. Pierw pomyślał, że to Ci co wybierają się na wampiry tak się wydzierają. Lecz gdy wyjrzał przez okno zauważył kilka płonących chat. Ubrał się szybko, złapał za miecz i czym prędze pobiegł się dowiedzieć co się dzieje. Dowiedział się, że właśnie zaczęła się wojna z krasnoludami. Spojrzał WaldeK na mury miasta i ujrzał króla który wydaje polecenia łucznikom i magom. Król gdy zobaczył pałęsającego się Waldka zdziwił się czemu to nie jest na wyprawie przeciw wampirom. Spytawszy się o to król Waldka odpowiedział, że zaspał na wyprawę i ekipa poszła bez niego (tak na serio to nie mogłem bo na weekend wyjechałem do rodziny). Wyjaśniwszy sobię sytuację WaldeK powiedział, że jest gotów do obrony swego króla jak i miasta i w jaki sposób mógłby się przydać. Król odpowiedział aby udał się do przywódcy strażt rdr.'a a on ci udzieli dalszych wskazówek. WaldeK czym prędzej udał się do rdr.'a i powiedział. "Przysłał mnie król aby pomóc w walce. Jestem niezgorsza wojownikiem i czekam na twe rozkazy." rdr. na to odparł ...
rdr.:
... Odparł:
- Stań w szeregu. Nie możemy tracić ludzi. Garnizon znajduje się w oddali od bram, więc tu wszyscy są bezpieczni, dlatego też wszyscy wojowie walczący w zwarciu tu muszą się znaleźć. Póki co, krasnoludy są ostrzeliwane przez łuczników, jednak zaraz przedrą się przez mury. Na pierwszy ogień pójdą paladyni. Przydałaby się pomoc Arthasa. Po mistrzowsku walczy krótkim mieczem.
Tristram:
Tristram wywijał mieczem i kładł na ziemie kolejnych krasnolodów.Nagle jeden z nich uderzył toporem w jego brzuch. Uderzenie przebiło zbroje i zrobiło mocną rane. Tristram wrzeszcząc powalił na ziemie krasnoluda ale w tym momencie od tyłu uderzył w niego kolkejny cios. Rozcinając mu plecy. Lodowa Lańca Lorda Sado zabił krasoluda szykującego się do kolejnego ciosu. Lecz Tristram zdąrzył powiedzieć tylko Dziękuje I zaraz potym bełt przebił mu klatke piersiową na wylot. Tristram padając na ziemie krzyknoł Medyka!! Poczym runoł na ziemie nadal przytomny lecz słaby i ledwo co żywy.
Dragosani:
Dragosani walczył u boku żony. Dobijali resztki oddziału który został wysłany przeciwko nim. Po zabiciu ostatniego Krasnoluda Wampir rzekł:
- No dobra. Zauważyli nas więc nic nie ryzykujemy jeśli spróbujemy zawiadomić króla o naszym przybyciu. Niech jakiś Mag użyje jakiegoś zaklęcia bądź łucznik wystrzeli płonącą strzałę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej