Tereny Valfden > Dział Wypraw

Atak Krasnoludów

<< < (2/8) > >>

_Snopek_:
Snopek stał na murach i razem z pozostałymi próbował zasypać przeciwnika gradem pocisków jednak krasnoludy to wytrzymały naród a do tego ich wojownicy trzymali szerokie tarcze tak więc niewielu z nich poległo podczas obstrzału.
- Królu nie możemy ich cały czas obstrzeliwać bo zabraknie nam amunicji. Wróg i tak znajduje się teraz za fosą tak więc tylko marnujemy strzały. Myślę że powinniśmy poczekać aż ich żołnierze się odsłonią i wtedy zaatakujemy z wielkim impetem.
Katapulty nadal ciskały w miasto płonącymi pociskami, większość z nich trafiała w mury lecz te które przeleciały powyżej niosły spustoszenie, kilka domów zajął ogień, a zwykli obywatele popadli w panikę. Ci którzy nie stracili głowy starali się opanować pożar.
Wtem krasnoludy dobiegły do fosy, niektórzy spośród nich wyciągnęli kusze i wystrzelili bełty w stronę obrońców inni chowając tarcze zaczęli pokonywać fosę.
- Teraz odpowiedzieć ogniem. Krzyknął król, a za jego rozkazem w krasnali wypuszczono masę pocisków.

ryz:
Ryz powiedział:,,Królu niemamy za dużo szans''!! ,,Ja moge wybiec szybko przez jedną ze szpar w murach którą zrobili krasnoludzi i szarżując będe biegł od katapulty do katapulty odcinając jakieś linki żeby katapulty im się rozwaliły!!''. ,, Jestem najbardziej wytrwały z was gdyż jestem orkiem i moja skóra jest twarda jak kamień!!Dłórzej wytrzymam niż ludzie a tym bardziej elfy!! Moge się poświęcić dla tego miasta.Wiem że prawdo podobnie zgine ale trudno!!Tylko obiecaj mi jedno! Jeśli wygramy szukaj mnie pośrud innych ciał a jeśli jest choć drobna szansa na to że będe mógł żyć to mnie uzdrawiaj ile wlezie!! Ok??''

Isentor:
Skoro masz popędy samobójcze biegnij nie zatrzymam cię...ryz wybiegł przez szparę lecz nie zdążył nawet dobiec do katapult, krasnoludy wystrzeliły w jego stronę grad bełtów, które zmasakrowały ciało bohatera. Martwy ryz padł na zalaną krwią trawę...

rdr.:
rdr. znajdował się wówczas w garnizonie straży i przegrupowywał swe wojsko, które walczyło w zwarciu. Wolał nie marnować swych żołnierzy, którzy mogli zginąć w mieście od katapult.
- Te rozwścieczone bestie nie znają chyba spokoju - rzekł dowódca królewskiej armii, po tym, jak usłyszał grzmot pocisku po drugiej stronie miasta. - Dobra, słuchajcie! Kiedyś w końcu dojdzie do tego, że krasnoludy wejdą do miasta. Są silni i wytrzymali, lecz do walki używają zazwyczaj młotów i są dość powolne.
Najgorsza była jednak przewaga liczebna. Większość z obywateli Ombros nie miała żadnych umiejętności bojowych, ani odpowiedniego ekwipunku. Cała nadzieja była pokładana w straż i chętnych z innych organizacji, w tym czeladni myśliwych i samotnych łowców. Bandyci też stanowili pewne wsparcie.

MeGorT:
MeGorT wraz ze swoimi podopiecznymi także chciał uczestniczyć w wojnie z krasnoludami. Dowiedział się że oblegują miasto kiedy to momo wysłał jedengo z posłańców do obozu. MeGorT wyruszył ze swoimi odziałami w kierunku miasta. Dzieki jego umiejętnościami przedarł się do miasta od tyłu. Zobaczył jak krasnoludy atakują miasto poprzez katapulty. Nie miał on zamiaru podejść do nich i walczyć toporem gdyż stwierdził że byłoby to samobójstwo. Dlatego sam strzelał z łuku strzałami do niziołków, bardzo dobrze pamiętał tą sztukę gdyż sam był jeszcze kiedyś myśliwym....

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej