Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Świt IV Ery (Wątek fabularny)

<< < (11/22) > >>

Marduk Draven:
Dobra Marduś, tylko nie trąć skrzydłami zastawy...
Anioł położył kciuk prawej dłoni na czole Melkiora, kciuk lewej ręki powędrował zaś na jego pierś. Głęboki wdech. Trans.
- Zartacie, Panie światła, siewco sprawiedliwości, tępicielu zła, obdarz tegoż to męża, Melkiora Tacticusa, nowo wybranego króla Valfden swoją łaską. Niech będzie wilkiem zagryzającym zło tego świata, pasterzem prowadzącym ten piękny kraj. Niech jego umysł będzie czysty a serce prawe. I niech mój miecz mu zawsze służy. Powstań Melkiorze Pierwszy Tacticusie - było trochę dramatycznie, ale oj tam.

Melkior Tacticus:
No i powstał. Było to nawet ciekawe zwłaszcza że jest arcyliszem. Ale Zartatowi to nie przeszkadza skoro Devristus brał ślub z anielicą, muszą być bardzo sobą zajęci skoro nie przyszli. Ekhm. Melkior już miał wracać na miejsce, zapraszając Marduka ale... coś zwróciło jego uwagę. Jakby zawirowanie powietrza spowodowane kiepską iluzją bądź miksturą niewidzialności. A może mu się zdawało.
- Chodź Marduke, usiądźmy.

Marduk Draven:
- Za momencik - odrzekł anioł po czym sam klęknął. - Jestem sługą Zartat, ale ślubuję wierność Valfden i Tobie. Tak jak dawniej służyłem temu Królestwu, tak będę to czynił teraz, wraz z całym Bractwem Świtu. - rzekł i wstał dopiero po tym, zajmując miejsce blisko króla, ale także starego znajomego jakim był Kazmir.
- No, to co się działo przez te pół wieku? Jejku, to tak mało czasu... - spytał. Wszak był nieśmiertelny i nie postarzał się ani dzień.

Melkior Tacticus:
- To zależy, znalazłem i zniszczyłem serce Meaneba. Gwarantując że z Otchłani nie wyjdzie, dzięki czemu Jego Cesarska Mość śpi spokojnie. Gdy to powiedział cesarz Ardenos skinął głową w geście uznania. - No odbudowałem starą sieć dracońskich teleportów, mam swoją Akademię Magii. No a co najważniejsze to to że mamy w Revar spokój i ani jednego niższego wampira. Możemy spoglądać spokojnie w przyszłość.
Nie aż tak spokojnie, są sprawy których tutaj wole nie poruszać, a i nie chcę siać paniki. To Marduke usłyszał już w myślach.

Kazmir MacBrewmann:
- Adaś... znamy się tyle lat i nadal nie wiesz kedy jo sech żartujo a kedy nie. Musiał ja to zobaczyć bez odwracania uwagi. Podaj mie lepiej ciasta bo nie sięgam. Powiedział faktycznie nie dosięgając tacy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej