Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kryminalne zagadki Ekkerund - Niektóre legendy lepiej niech zostaną legendami
Egbert:
Egbert stęknął z bólu i odepchnął pochwyconego brodacza. -A niech cię Rasher!- Zaczął skakać na piętach. Wyglądać to musiało komicznie, ale dzięki temu po chwili udało mu się pozbyć bólu. Miał pecha i trafił na jakiegoś twardego. Z drugiej strony, który krasnolud był miękki? -Ty gadasz z następnym.- Zwrócił się do Toruviel. Z karczmarzem elfka poradziła sobie całkiem nieźle, na wyciąganiu informacji na pewno znała się lepiej niż Bękart.
Kazmir MacBrewmann:
Kazmir wykrzywił się w grymasie solidarności w "bulu i nadzieji" z cierpiącym Egbertem. - ... Skomentował, a potem dodał.
- Chodźcie tędy. Skręcili w bardziej "okazałą" ulicę. Szczerze powiedziawszy to Wysypisko z powodzeniem mogło uchodzić za inne miasto. Ale nie chciało. Krasnolud wypatrywał okazałego kantoru.
Toruviel:
- Brakuje ci po prostu uroku osobistego, Egbercik - zaśmiała się, widząc komiczną sytuację. Toruviel także zaczęła szukać potencjalnego źródła informacji. No ale też szukała szyldów i znaków lombardów. Miała najlepsze oczy z całej drużyny.
Kazmir MacBrewmann:
- Hehehe. O patrzcie. Wskazał duży szyld na równie okazałym budynku. "Kantor Krwawy Kryształ". - No kurwa, to musi być tutaj. Powiedział ładując kuszę. - Wpadamy na pełnej piździe?
Toruviel:
- Ty głupi jesteś? - spytała Toruviel, bez grzeczności i owijania w bawełnę. - A jeśli to złe miejsce, albo ten Vladimir ma pułapki, lub jakieś ukryte wyjście? - pytała retorycznie. - Jak wygląda? Wejdę i zobaczę, czy to on. Spacyfikuję go po swojemu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej