Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kryminalne zagadki Ekkerund - Niektóre legendy lepiej niech zostaną legendami
Kazmir MacBrewmann:
Opowieści, a nazwałbym je raczej legendami i mitami, głoszą, że uczeń lokalnego alchemika, kiedy zgłębiali tajemnice umysłu istot żywych, tak bardzo poirytował się swoim życiem, że na myśl o ilości wiedzy, którą musi przyswoić, a szło mu to dość opornie, wybuchnął krzykiem i efektownie opuścił salę wykładową. Podobnież omawiano właśnie nerwy i kwestie tak zwanej Mieliny, stąd też nazwa lokalu. Jednak wszystko to nie zmienia faktu, że postawieni niżej w piramidzie społeczności Ekkerund właśnie tutaj wydają zarobione pieniądze i raczą się wątpliwymi trunkami. Jako, że nie są też edukowani w kierunku alchemicznym to wolą nazywać lokal po prostu „Meliną”. W środku zaś był cały miejscowy i zamiejscowy element. Gęsty dym wypełniał pomieszczenie i drażnił nozdrza smrodem tanich używek, i jeszcze tańszym alkoholem. Podeeszli do kontuaru.
- Mietku. Wiesz po co tu jestem. zaczął do barmana.
Egbert:
Egbert, schylając się, przecisnął się przez drzwi zaraz za Kazmirem. Zapachy tu wyczuwalne mu nie przeszkadzały. Będąc na urlopie nierzadko spędzał czas w podobnych miejscach. Jego żołd był satysfakcjonujący, jednak nie dość duży by mógł zaoszczędzić poważniejszą sumę lub w coś zainwestować. Z resztą nawet gdyby, to guzik się znał na biznesie i inwestycjach. Dlatego też pokaźną część wypłaty przepijał i przegrywał w kości w takich właśnie spelunach. Koniec końców, nawet taki gbur jak on musiał się raz na jakiś czas odprężyć. Karczmy takie jak Mielina świetnie się do tego nadawały, bo czasem prócz alkoholu, dziwek i hazardu można było trafić na darmową bijatykę.
Toruviel:
Toruviel - bez wątpienia najbardziej dostojna i najczystsza z całej trójki - najbardziej odczuła wejście do speluny. Mimo wszystko nie skrzywiła się nawet. Była krwawym krukiem nie od dziś. Z resztą, to w takich miejscach nie raz przeprowadzała swe operacje oraz misje. Weszła na końcu. Aby przypadkiem ktoś inny zarobił krzesłem bądź bełtem. Rozejrzała się pobieżnie, zapamiętując wszelkie warte tego szczegóły. Oparła się łokciami o kontuar, zerkając na salę.
Narrator:
- Pierdol sie. Nie chce stracić ulubionego klienta... jak chcesz się zabić to są prostsze metody.
Toruviel:
Toruviel przewróciła oczami słysząc odpowiedź barmana. Odwróciła się, po czym położyła Kazmirowi dłoń na ramieniu. Na chwilę. Był to krótko komunikat. Poprawiła kubraczek - krótki, bo nie kończący się na żebrach i odsłaniający brzuch. Ścieśniła lekko jego wiązanie, wypychając lekko piersi w górę. Naturalnie duże, teraz urosły w oczach. Uśmiechnęła się do Mietka w sposób jednoznaczny.
- Po co od razu być tak nie miłym? - spytała niewinnie. - Powiedz nam co chcemy, nie każ się prosić - dodała uwodzicielskim tonem, wyprężając się lekko, by Mietek patrzył w jeden punkt. No dokładnie to dwa. - Nie stracisz na tym, a można powiedzieć, że nawet zyskasz...
//Wykorzystuję umkę perswazji.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej