Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Obróbka kołków osikowych - kurs dla zaawansowanych
Adaś:
Ja tymczasem dotarłem do jendej z odnóg, prowadzących w głąb podziemi. Zacząłem się przy wyłomie skalnym i sobie obserwowałem i czuwałem ignorując co się dzieje w centrum groty.
Feanor Ihareg:
- Witaj, Melkiorze - przywitał się Feanor. Nawet nie spojrzał na krasnoluda.- Zdrajcy ukryli się w zewnętrznych tunelach. Sam zapewne wiesz jak rozległe i niezbadane one są... Wysłaliśmy tam zwiadowców, lecz nie powrócili. Obawiam się, że zostali zgładzeni. Więc nie mamy niestety wielu informacji. Jednak mogę spekulować, że zdrajcy nie oddalili się za bardzo. To by nie miało sensu. Ich główne siły zapewne trzymają się względnie blisko. Ale też... - przerwał, jakby namyślając się nad dalszymi słowami. - Ale też nie są oni żołnierza, lecz wojownikami. Sam rozumiesz różnicę. Szczególnie w takiej sytuacji. - Rzucił okiem na krasnoludzkich wojaków.
Melkior Tacticus:
- Rozumiem, co sugerujesz? Po za przydzieleniem do każdego oddziału kilku członków Sabatu. Jak to wyglądało przed powstaniem, jak głęboko się osiedliliście. Melkior zadawał może i dziwne pytania, ale kompletnie nie miał pojęcia jak głęboko wkroczyć.
Feanor Ihareg:
- Nie było nas tutaj aż tak wielu, aby zasiedlić duży obszar - odparł wampir. - I też owo zasiedlanie nie było stałe, wielu zatrzymywało się tutaj tylko na chwilę. Oficjalnie mieszkaliśmy tutaj w Centrum i jego najbliższych okolicach. Jednak dalsze tunele również były nie tyle osiedlone, co używane. Jeżeli miałbym oszacować, to może z pięć kilometrów od centrum. Im dalej, tym mniej. Część tuleni jest zawalone. Inne zaś były i są nawiedzane przez istoty, z którymi nawet my nie chcemy mieć do czynienia. Nawet jeżeli zdrajcy by skryli się dalej, to mogą znaleźć tam większe zagrożenie od armii wściekłych krasnoludów.
Melkior Tacticus:
- Zabezpieczym więc obszar dwóch i pół kilometra. Resztę się wysadzi w piz... powietrze. Chyba że ktoś ma inne sugestie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej