Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Obróbka kołków osikowych - kurs dla zaawansowanych
Egbert:
-Myślę, że lojaliści są po naszej stronie. Gdyby chcieli nas wziąć z zaskoczenia mogli by to zrobić na sto innych, lepszych sposobów. Więc jeśli musimy schodzić na dół, puśćmy ich przodem. Zmniejszymy wtedy własne straty.- Rudobrody zazgrzytał zębami. -Ale jak dla mnie, powinniśmy załatwić to inaczej. Pochowali się jak szczury, więc wykończymy ich jak szkodniki. Możemy wykurzyć ich dymem, albo wysadzić wejścia do tuneli i zamknąć ich pod ziemią. Zamiast bitwy możemy urządzić oblężenie.
Melkior Tacticus:
- To nierealne, te tunele ciągną się przez całą wyspę, możemy co najwyżej oczyścić kawałek. A to i tak nic nie da. Acz dobry pomysł. Nałożył leżący na stole hełm. - Chodźmy.
Egbert:
Gdy Melkior uświadomił go co do ogromu tuneli, pomysł zejścia na dół wydał się Egbertowi jeszcze gorszy. Pozorując ucieczkę wąpierze będą mogły wciągnąć ich w ten podziemny labirynt i osaczyć. Pobite zaś będą miały nieskończenie wiele dróg odwrotu, co umożliwi im przegrupowanie i ponowne uderzenie. Zapowiadała się istna walka z cieniem, jednak mimo tych wszystkich wątpliwości rudobrody bez słowa podążył za elfem. Sprzeciwianie się dowódcy w takim momencie byłoby już nieomal buntem. Poza tym, wierzył że w krytycznym momencie komandor znajdzie jakieś rozwiązanie, którego on sam teraz nie dostrzegał. W końcu, Tacticus nie był dowódcą z przypadku. Egbert ufał przełożonemu.
Melkior Tacticus:
Melkior w sumie był dowódcą przypadkowo, ale ta historia wymaga innej atmosfery. Najlepiej karczmy lub zamtuza. Po opuszczeniu namiotu elf wydał rozkaz wymarszu zgromadzonemu wojsku. Dwa tysiące krasnoludzkich wojów ruszyło na dół, do starożytnych dracońskich tuneli. Schodząc do głównej - powiedzmy - groty ujrzał pieklącego się Kazmira, kapral kłócił się zajadle z Feanorem i co ciekawe z Rikką. No i było też jakieś dwieście innych wąpierzy. Wojsko zaczęło zabezpieczać sektory. A Komandor przybył w porę.
- Feanorze, Rikko. Widzę że lojaliści są gotowi. Świetnie, jaki obszar możemy realnie zająć? Uciszył przy okazji ręką Kazmira który juz tam coś chciał jęczeć.
Nawaar:
Mauren powinien być jasnowidzem, bo przewidział zaistniałą sytuację raptem kilka chwil temu. Teraz każdy strzelał fochy jak stare panny zamiast skupić się na najważniejszym problemie. Wspólny wróg, który czai się niedaleko a pośród zbieraniny niesnaski i brak wzajemnego zaufania. Szok i niedowierzanie ktoś mógłby z boku powiedzieć. Ciemnoskóry usiadł na ziemi dla swojej własnej wygody i wtedy wszedł Melkior.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej