Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Obróbka kołków osikowych - kurs dla zaawansowanych
Feanor Ihareg:
A Feanor, nie chcąc dalej prowadzić dyskusji z tym gburowatym krasnoludem, zebrał lojalnych wobec korony wampirów na placu. Nie złożyli jednak broni. Było ich około dwustu. Niektórzy byli wyraźnie starzy, inni byli wystraszonymi młodzikami. Nie wykonywali gwałtownych ruchów, aby nie prowokować dalszych sprzeczek i incydentów. Ot stali i czekali na rozwój sytuacji.
Egbert:
-Komandorze!- Egbert stanął na baczność. W rękach cały czas miał załadowaną kuszę, byli w końcu w strefie konfliktu.
-Wiadomość od kaprala MacBrewmanna. Centralną część tuneli okupują lojaliści w liczbie 200. Reszta tuneli jest opanowana przez dzikich. Lojaliści bezskutecznie próbowali je zablokować, lecz brakuje im żołnierzy. Odmawiają złożenia broni, ale chcą z nami współpracować. MacBrewmann prosi o wsparcie, chce by komandor uderzał natychmiast.
Bękart mówił szybko, ale spokojnie, głośno i wyraźne. Wiadomość dotarłaby w całości do uszy Melkiora nawet gdyby znajdowali się teraz w środku bitwy i dzielił ich tłum walczących.
Rikka Malkain:
W tłumie wampirów za plecami Iharega stała również Rikka. Przybyła do krasnoludzkiego miasta dosłownie kilka godzin temu żeby spotkać się z Feanorem przy kieliszku czerwonego i zapytać o kilka spraw. Starożytny nieśmiertelny był dla wielu dzieci nocy nie tylko nauczycielem wampirzych mocy, ale też czymś na kształt mentora. Chociaż Rikka była wampirzycą już dobre kilkadziesiąt lat, w dalszym ciągu miała czasem potrzebę porozmawiać z kimś bardziej doświadczonym. Tym razem chodziło o sprawy związane z regeneracją. Została niedawno poturbowana jak nigdy, właściwie to przeszła coś w rodzaju przymusowej hibernacji, dlatego chciała by Ihareg rzucił na nią okiem i sprawdził ogólny stan jej ciała. Rozruchy totalnie ją zaskoczyły. Była wprawdzie dobrze zorientowana w tutejszych nastrojach, jednak nie spodziewała się że atak nastąpi tak szybko. Przecież dosłownie przed chwilą Ekkerund spłynęło krwią wampirów, którzy sprzymierzyli się z demonami. Rok, dwa lata temu? Wtedy zdała sobie sprawę, że chyba coś było ostro nie tak z jej poczuciem czasu. Podobno nieśmiertelnym raz na jakiś czas zdarza się przeżywać takie kryzysy, jednak ona zawsze twierdziła, że dla niej ta chwila nigdy nie nadejdzie.
-Kazmir.- Po chwili wahania postanowiła zabrać jednak głos i przemówić do znajomego krasnala jego językiem.
-Tam jest ciemno jak w dupie, a wy nie znacie tuneli. Wejdźcie tam sami to oblezą was jak robactwo i wyrżną do nogi, zwłaszcza że liczby mogą być równe. Przyda wam się chociaż kilku przewodników.
Melkior Tacticus:
- W dupach im się poprzewracało obu... Egbert, jesteś inteligentniejszy od Kazmira. Twoja ocena sytuacji? Spytał.
Adaś:
Obserwowałem i słuchałem w skupieniu całego zajścia. Jak to zwykle bywało, dwie strony nie chcą odpuścić i się żrą.
Postanowiłem już się nie wcinać, tylko udać się do wylotu jednego z tuneli prowadzących w głąb. Lepiej coś tam pilnować w razie czego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej