Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Obróbka kołków osikowych - kurs dla zaawansowanych
Egbert:
Egbert pewniej chwycił załadowaną wcześniej kuszę. Źródeł światła było tutaj niewiele, a w ciemnościach człowiek nie widział za dobrze. Wampirom aż nazbyt łatwo będzie im ich tutaj zaskoczyć. Najemnik nie miał jednak zamiaru tanio sprzedać swej skóry, dlatego postanowił pruć z AeMa do wszystkiego co się rusza. Był gotowy oddać serię jak tylko dostrzeże jakiś ruch poza granicą światła. Tym podziemnym kreaturom nie można było dawać taryfy ulgowej.
Adaś:
No i szlag trafił moje trzymanie się z tyłu. Ale nie dyskutowałem, pociągnąłem jeszcze łyka z flaszki którą niosłem ze sobą od namiotu. No może cztery łyki, bo szkoda było mi pół flaszki zostawić. Odłożyłem butelkę w jakiś niski gzyms, czy tam inne pieroństwo wystające z ziemi nie opodal mnie i wyciągnąłem pistolet. Upewniłem się, że na pewno go w karczmie załadowałem, wziąłem go do lewej ręki, odciągnąłem kurek i dobyłem szabli. Bylem gotowy.
-No to chodź misiaczku kolorowy.-Rzuciłem do maurena i zacząłem ostrożnie iść w głąb groty, starając się dokleić do ściany któregoś z budynków które znajdowały się w jaskini.
Nawaar:
Krasnolud nie chciał narażać za bardzo swoich ludzi z organizacji ani swych braci krwi. Mauren i człowiek dostali rozkaz iść z przodu, bo cóż tunele nie imponowały szerokością. Adamus był już gotowy, także i Nawaar pochwycił lepiej swoją kuszę i ustawił się po drugiej stronie.
- Znasz tę legendę, że czarny zawsze umiera pierwszy?
Zadał pytanie retoryczne, kiedy szedł w głąb tunelu oświetlonego, przez robaczki doprawdy istne zjawisko i jako, że to był pierwszy raz gdy ciemnoskóry był w kopalni i gdyby nie czające się wszędzie wampiry można by to nazwać wspaniałą przygodą. W każdym razie kruk szedł starając się, wyciszyć swoje kroki jak najbardziej, niektóre wampiry nie powinny go usłyszeć, ale te bardziej doświadczone czyli starsze, niestety nie powinny mieć problemu z usłyszeniem go.
// Używam umiejętności :
ciche kroki
Kazmir MacBrewmann:
Gdy tylko dotarli na plac... nic się nie stało. Przez dobre 10 minut stania. Nawet Kazmir z resztą oddziału w końcu poszedł bliżej by zająć strategiczne pozycje. - Przeszukać Karczme!
Adaś:
Przez dłuższą chwilę nic się nie działo. Gdy reszta kompanii weszła na plac nic się dalej nie działo. Nagle Kazmir zawołał i wydał kolejny rozkaz, a ja w międzyczasie podszedłem do najbliższego krasnala z oddziałów ekkerund i mu powiedziałem:
-Coś mi tu śmierdzi, weź paru chłopaków i osłaniajcie nas z wejścia do tunelu.
Następnie podszedłem do Kazmira i się znów odezwałem.
-Nie podoba mi się to, jest za cicho...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej