Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Obróbka kołków osikowych - kurs dla zaawansowanych
Kazmir MacBrewmann:
- W kupie siła, idziemy razem.
Nawaar:
Mauren niemal uderzył głową w plecy Adamusa, gdy ten nagle zatrzymał się jak słup soli. Wtedy kolejny człowiek dołączył do zespołu. Egbert, którego poznał jakiś czas temu na jednych z wypraw Melkiora. Jeden kruk pośród stada bękartów niezłe towarzystwo. Wymiana uprzejmości i awansów przed i w namiocie nieco, spowolniła zapędy drużyny, ale w końcu mogli ruszyć. Nawaar trzymając kuszę w dłoniach, szedł obok innych ludzi w kierunku wampirzych legowisk.
Egbert:
-Kupy nikt nie ruszy.- Zgodził się z Kazmirem. Wampiry były diabelnie szybkie, silne i wredne. Nie było potrzeby dawać im jeszcze przewagi liczebnej. Chociaż zdarzyć się mogło, że i tak zostaną przytłoczeni ich liczbą. Nikt przecież nie wie ile tego plugastwa tak naprawdę siedzi w tunelach. Policzy się ich jak będą martwi.
Adaś:
Tak więc zebraliśmy się większym gronem i ruszyliśmy w głąb Ekkerund. Pozwoliłem sobie na trzymanie się trochę z tyłu, w sumie jak to miałem w zwyczaju. Stare nawyki jednak trudno wyplenić.
Kazmir MacBrewmann:
Wejście do tuneli było... wąskie. Dwie odoby mogły się tam jakoś obok siebie orzecisnąć. Sam korytarz oświetlały bioiluminescencyjne stworzonka. Kazmir prowadził drużynę aż do wejścia do wieelkiej jaskini oświetlonej aby aby pochodniami i kotlarzami. Było to owe centrum wampirzego getta, kamienna Karczma, Biblioteka, i dwa inne budynki. Było za cicho i za spokojnie.
- Nawaar, Adaś, szpica. Egbert reszta i ja osłaniamy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej