Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Obróbka kołków osikowych - kurs dla zaawansowanych

<< < (10/27) > >>

Melkior Tacticus:
- W Ekkerund by nie było? Ktoś tam odpowiedział na pytanie jeszcze głupszym.
- Po co zamykać bramy, skoro oni znikną tunelami. Lub szybami wentylacyjnymi. Weźcie dwie drużyny i powoli przebijajcie się pod rejon Pod Kroplą Krwi. Musze mieć łączność z lojalistami.

Adaś:
Nie pytając więcej rozejrzałem się po namiocie. Na jednym bocznym stoliku stało parę flaszek, więc podszedłem i wziąłem sobie jedną z pełniejszych. Otwarłem i skosztowałem, była to bardzo dobra śliwowica. Zakorkowałem ją ponownie, zbliżyłem się do wyjścia z namiotu, cały czas mając flaszkę w dłoni i spytałem:
-To co, idziemy?

Nawaar:
Mauren spojrzał na człowieka, który jak widać bez alkoholu nie mógł żyć. Każdy ma w sobie coś co go niewoli, ale nie można było mu odmówić być dobrym wojownikiem. Ciemnoskóry zabrał się za nim, trzymając już w dłoniach kuszę jako członek kruków mógł im i sobie się przydać w różnych trudnościach na drodze. Nawaar liczył na sowitą nagrodę za pomoc w walce z wampirami i ich podopiecznymi.
- Gotowy.

Egbert:
Wychodząca z namiotu drużyna prawie zderzyła się z czekającym tam Egbertem. Brodaty olbrzym odziany w wilcze futra wyglądał w zasadzie jak krasnolud, był tylko dwa razy większy. Minę miał skwaszoną jakby przed chwilą zabili mu żółwia. Ktoś kto go nie znał mógłby pomyśleć, że Bękarta tak obchodził los tutejszych krasnoludów. Wtajemniczeni wiedzieli, że rudobrody zawsze był taki ponury. Mężczyzna obrócił swoją paskudną gębę w stronę Nawaara i drugiego człowieka.
-Dlatego właśnie jestem w Bękartach Rashera. Nieważne co się dzieje, nasi zawsze siedzą w tym po uszy.
Powiedział z przekąsem dostrzegając Melkiora w głębi namiotu.

Adaś:
-Hę?!- zdziwiłem się gdy ktoś zagrodził mi drogę na wyjściu z namiotu. Ale ten ktoś nie wyglądał na wrogo nastawionego, więc zapytałem:
-My się znamy?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej