Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Obróbka kołków osikowych - kurs dla zaawansowanych
Adaś:
Szkoda trochę tego Ekkerund. Pomyślałem, przemierzając zniszczone uliczki. Lubiłem to miasto, co prawda widziałem już bardziej zniszczone miasta, ale to darzyłem jakimś rodzajem sympatii.
Na ulicach było widać, że krasnoludy pracują bardzo wydajnie jeśli chodzi o czyszczenie miasta z terrorystów. Co prawda byłem pewny, że część z nieżyjących wampirów, to mogli być bogom ducha winni przechodnie. Przechodnie którzy mieli pecha być w tym miejscu i być wampirem. No ale to jest do przewidzenia, że za chwile dojdzie do czystek rasowych.
W końcu dotarliśmy pod radę niedźwiedzia i rozbite przed nią namioty. Postanowiłem nie czekać na wszystkich i od razu udałem się, do tego gdzie było najgłośniej. Odchyliłem płótno zasłaniające wejście, wszedłem do środka i nim zdążyłem się rozeznać kto i ile osób jest w środku zapytałem beztrosko:
-Co tam Panowie słychać?
Melkior Tacticus:
- Musimy działać!
- I będziemy, Melkior Tacticus, w imieniu Króla przejmuje dowodzenie. Powiedział wchodząc cały na czarno-czerwono, z rozpuszczonymi sięgającymi ramion włosami. - Raport Virfuil.
Nawaar:
Mauren w milczeniu wszedł za nimi. Maniery w takiej sytuacji schodzą na drugi plan, bo właśnie trzeba wziąć w obroty wszystko i ustalić dokładny plan działania. Elf będzie mieć nie mały orzech do zgryzienia, bo dzieje się za dużo na raz. Na szczęście zaraz poznają raport, który ciemnoskóry miał nadzieje będzie opiewać w szczegóły dotyczące liczebności wroga oraz składu wojska jaki pozostał i koniec końców Melkior będzie musiał je jakoś rozdysponować.
Melkior Tacticus:
Burmistrz się lekko zmieszał. - Sytuacja opanowana dzięki nieudolności zamachowców, atak nastąpił dwie godziny po wieczornej sesji Rady... Co chcesz wiedzieć?
- Wiecie ilu ich tam żyje?
- Oficjalnie to z czterdziestu porządnych "obywateli". Tak mniej oficjalnie to do tysiąca. My tutaj pojmali trzydziestu.
- Dajcie ich Domenikowi, a potem ukrzyżujcie wzdłuż głównej drogi. Słońce załatwi resztę. Dobrze... za pół godziny chcę mieć tutaj dwa tysiące żołnierzy, idziemy do Tuneli. Zabezpieczymy Centrum, z budynkami "sabatu". Potem wywleczemy z nor każdego wampira, wojsko przeszuka domy w poszukiwaniu materiałów wywrotowych. Stawiających opór starać się obezwładnić. Do uciekających strzelać.
Adaś:
-A nie lepiej nam poczekać na dzień?-Zasugerowałem wyciągając piersiówkę i robiąc łyk.
-Jakby nie było wampiry będą osłabione ze względu na dzień, a mamy dodatkowy plus że nam nie będą po mieście tak ganiać. Bo dzięki temu będą bardziej ograniczone. Ja bym zajął najważniejsze punkty w mieście, zepchnął w miarę możliwości wampiry do tuneli i bym czekał na świt. A wraz ze słońcem, wpaść tam i zacząć zaprowadzać porządki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej