Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Obróbka kołków osikowych - kurs dla zaawansowanych

<< < (5/27) > >>

Nawaar:
Kurz i dym nieco zmalał do tego usłyszał strzał z pistoletu, więc strzelec dojrzał cel. Nadeszła kolej na niego mauren wychylił się nieco ukazując kuszę oraz połowę swojej twarzy. Ciemnoskóry wymierzył w wampira, który ładował swoją kuszę a pozostali jego kamraci byli, zajęci walką z elfem i człowiekiem. Nawaar dając swoim towarzyszą jakieś większe szanse w starciu z przeciwnikiem, nacisnął na spust i uwolnił on żelazny bełt, który trafił wampira w brzuch. Krwiopijca osunął się nieco i wypuścił broń ze swych łap. Żelazo zadało obrażenia, ale nie znaczne mimo to zrobiło swoje. Kruk wyskoczył za stołu, dobywając katany  i jednym cięciem, pozbawił wampira dłoni, którą chciał sięgnąć po broń natychmiast po tym, pchnął on ostrze w serce nieśmiertelnego, pozbawiając go możliwości dalszej egzystencji i wyłączyć go z walki. Dla pewności przebił mu jeszcze czaszkę, rozwalając mózg. Wampir ten już nie powinien nigdy się odrodzić!

 3x Bandyta

Pozostaje 9 żelaznych bełtów

Adaś:
To były sekundy. W parę sekund udało mi się przemieścić pod ścianę karczmy, gdzie leżał mój odrzucony wybuchem pistolet. Szybko go podniosłem , odciągnąłem kurek i zacząłem mierzyć w kierunku wyłomu.
Pierwsze co zauważyłem, to jak Mauren przyskakuje do jednego z wampirów. Melkior wciąż był zawiązany walką z dwoma przeciwnikami, ale radził sobie jako tako. Więc obrałem za cel, wampira który właśnie się przymierzał na jednego z cywili, który nie zdążył uciec.
Nie było czasu na dokładne mierzenie w głowę, bo bandyta już wyprowadzał cios. Przeniosłem muszkę na jego tors, starając się mierzyć w okolicę mostka. Kiedy tylko ujrzałem cel przez ułamek sekundy, od razu wypaliłem. Błyskawicznie przełożyłem pistolet do lewej ręki, dobyłem szabli i ruszyłem w kierunku wyłomu.

9-1= 8 Srebrny nabój

//:Zostawiam do decyzji jaką ranę odniósł ten wampir

Kazmir MacBrewmann:
Kazmir gdy tylko odzyskał świadomość natychmiast wczołgał się za jeden ze stołów, ładoując zaraz kuszę. Wampir trafiony przez Adasia tylko się zachwiał a potem padł sparaliżowany. Krasnolud poprawił strzałem w głowę, i tak samo zdjął tego z którym walczył Melkior.

Nawaar:
Pojedynki zakończyły się szybko tak samo jak się zaczęły. Wampiry nie spodziewały się kompani wojaków, która mogła im stawić opór. Jednak śmierć kilku wampirów, nie sprawiło w Nawaarze poczucia satysfakcji, przy tylu ofiarach w cywilach. Mauren podszedł do tego chłodno jak na zabójce przystało.
- Wszyscy cali? 
Spytał towarzyszy z którymi siedział, przy stole jeszcze parę chwil temu, a patrząc przez rozwaloną ścianę, zauważył chaos jaki został wywołany, przez wybuchy i pożogę jaką poczyniło kilku wampirów. Miasto oberwało już drugi raz przez rasę nieśmiertelnych pewnie odwet będzie srogi, bo ile można to tolerować?

Melkior Tacticus:
- Cali. Z oddali słychać było odgłosy broni palnej i krasnoludzkich "klątw". - Zaatakowali chyba całe cholerne miasto. Chodźmy znaleźć kogoś kto ogarnia ten pierdolnik...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej